Logo Polskiego Radia
Jedynka
Agnieszka Szałowska 15.08.2014

O. Wacław Oszajca: czasami trzeba dać się skrzywdzić

- Tak jest wszędzie tam, gdzie ludziom na sobie zależy. Stosując zasadę "oko za oko, ząb za ząb" daleko nie dojedziemy ani w rodzinie, ani w państwie. Dlatego trzeba umieć udźwignąć krzywdę i nie reagować złem na zło - mówi w Jedynce o. Wacław Oszajca.
Wacław OszajcaWacław OszajcaPAP/Archiwum/Andrzej Rybczyński
Posłuchaj
  • O. Wacław Oszajca: czasami trzeba dać się skrzywdzić (Jedynka)
Czytaj także

Dodał jednak, że postawa ta nie oznacza opuszczonych rąk i biernego znoszenia cierpienia. - Wzorem postępowania w sytuacjach, g dy doznajemy krzywdy, jest sam Chrystus, który powiedział "nadstaw drugi policzek". Te słowa są często wypaczane i źle interpretowane - uważa jezuita i przywołuje za dowód zachowanie Jezusa, gdy ten został uderzony. - Nie spuścił głowy tylko zapytał: jeśli powiedziałem nieprawdę, to mi udowodnij, a jeśli prawdę, to czemu mnie bijesz?

Postawa ta, zdaniem gościa Jedynki, powinna być wzorcem rozwiązywania konfliktów w każdym środowisku. Zapytany o jej podstawy o. Wacław Oszajca powiedział, że przyjaźń, miłość, patriotyzm, poświęcenie i każde inne heroiczne zachowanie mogą być źródłem siły, dzięki której pewne krzywdy potrafimy znieść. W każdej jednak sytuacji pozostaje dylemat czy kierować się rozumem, czy sercem. - 1 sierpnia obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego. Wielu oprawców ostatniej wojny, daj Boże ostatniej w tym naszym świecie, to byli ludzie wykształceni, z doktoratami, a więc rozum zawiódł. Zawieść może także serce, bo można pokochać zbrodnię, kłamstwo. Dobrze, jeśli człowiek ma odwagę mieć świadomość, że jest słaby i grzeszny, a jednocześnie stać go na rzeczy wielkie - tłumaczy zakonnik w rozmowie z Wojciechem Urbanem.

O. Oszajca przenosi temat krzywdy i ludzkiego doświadczenia na płaszczyznę wiary, choć nie tylko wierzący zadają sobie pytanie: skąd zło? - Nie chodzi tylko o zło w aspekcie moralnym, ale także tkwiące w samej naturze, weźmy tsunami, na skutek którego cierpią dzieci. I na to pytanie żadna religia, żaden system etyczny czy filozoficzny nie mają odpowiedzi, której by nie można zanegować. (...) Ale skoro padło, to znaczy, że odpowiedź musi gdzieś istnieć - mówi.

Taką odpowiedzią może być, zdaniem gościa Jedynki Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Oszajca przypomina, że dogmat w tej sprawie ogłoszono 5 lat po II wojnie światowej, w czasie której "wyniszczano człowieka na masową skalę, traktowano jak przedmiot". - I naraz Kościół ogłasza, że przeznaczeniem człowieka jest zupełnie inny los - to, co nazywa się niebem, ale rozumiane wcale nie jako coś odległego. Jeśli chcemy mówić o niebie, to mówmy o ludzkim szczęściu - wyjaśnia.

Czym jest posłuszeństwo i co to znaczy, że Duch Święty działa "po laicku"? W czym ojcu Oszajcy pomogła piosenka "Zegarmistrz światła" i poezja Czesława Miłosza? Jakie uczucia towarzyszą mu, gdy myśli o Powstaniu Warszawskim i wspomina dzieciństwo w Źwiartowie? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, którą przygotował i prowadził Wojciech Urban.

(asz/tj)