Petrę opuszczono w pierwszych wiekach naszej ery i już wtedy doszczętnie ją rozszabrowano. Grobowce i świątynie wykute w różowej skale pozostawały w ukryciu setki lat. Miasto jest wciśnięte między otaczające je skały i żeby się tam dostać, trzeba przejść kilkusetmetrowy wąwóz. Archeolodzy przyjrzeli się po raz pierwszy ruinom Petry dopiero sto lat temu.
– Skały wokół nas mają bajeczne kolory, oscylują pomiędzy czerwienią, brązem, beżem. Wszystko się mieni i skrzy w słońcu – opowiada w radiowej Jedynce o mieście dr Tomasz Waliszewski, współpracownik amerykańskiej misji wykopaliskowej w Petrze.
Architektura Petry odzwierciedla prawdopodobnie pałace aleksandryjskie. Do tej pory nie znamy zasięgu, jaki obejmowało miasto. Przypuszcza się, że w okresie świetności mieszkało tam kilkanaście tysięcy ludzi. O organizacji życia jego mieszkańców – Nabatejczyków – wiemy bardzo niewiele, choć dzięki ostatnim wykopaliskom archeologicznym zaczęło się to zmieniać. Niemiecka ekipa archeologów odkryła na przykład na jednym z otaczających Petrę wzgórz pałac monarszy.
– Wykopaliska trwają i rzeczywiście, jeżeli założymy, że była to rezydencja królewska, to król o poranku miał piękny widok – mówi w naukowym "Wieczorze z Jedynką" dr Krzysztof Jakubiak, znawca kultur bliskowschodnich.
Rozmawiała Katarzyna Kobylecka.
usc