Jak to się stało, że został pomalowany? Kobieta, która mieszka obok fotoradaru niechętnie wypowiada się na ten temat – Chyba jacyś gówniarze, bo kto by pomalował. Trochę było słychać. Było ich może pięciu. Policji nie wzywałam, nie ma co się narażać – powiedziała.
Jarosław Tomczyk, kierownik rejonu dróg w Sieradzu przyznaje, że fotoradar z Grabowca wyglądem odstaje od innych. Wyjaśnia, że od początku podlegał policji i samorządowi. Potem funkcję pomiaru prędkości przejął Główny Inspektorat Transportu Drogowego.
Główny Inspektorat Transportu Drogowego temu zaprzecza. – Nie podlega nam. Stanowi majątek komendy wojewódzkiej w Łodzi. W procesie przejmowania masztów fotoradarowych nie został przejęty. Stwierdzono, że jest niesprawny – mówi Paweł Onisk, naczelnik wydziału ds. automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Ale do fotoradaru nie przyznaje się też policja. – Dysponentem w pełni jest Inspekcja Transportu Drogowego – powiedziała podinspektor Joanna Kącka, rzecznik Komendanta Głównego Policji w Łodzi. Przypomniała, że jeszcze w październiku 2012 roku policja zwracała się do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego o ostateczne rozstrzygnięcie sprawy. Na razie odpowiedzi jednak nie dostała.
Kierowcy różowego fotoradaru się nie boją. – Nie, on chyba nieczynny jest. Zamalowane ma okienko i pomalowany na różowo – mówią. Przyznają jednak, że zwalniają przejeżdżając obok niego.
Różowy fotoradar. Posłuchaj relacji Wojciecha Muzala.
tj