Najprawdopodobniej na trwającym posiedzeniu Sejmu nie uda się przegłosować uchwały w sprawie 25. rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Jest to spowodowane sprzeciwem ze strony klubu Solidarnej Polski. Posłowie tego ugrupowania uważają, że nie należy gloryfikować tego wydarzenia, ponieważ doprowadziło do wielu patologii w polskim życiu publicznym.
- Szkoda, że przy tak ważnej rocznicy posłowie nie umieli osiągnąć jednolitego zdania w sprawie dosyć oczywistej. Jest to element gry politycznej, który w demokratycznym państwie może mieć miejsce - przyznał Jan Lityński, minister w Kancelarii Prezydenta.
Mija 25 lat od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu >>>
Jak dodał, nawet w czasie obrad 25 lat temu wiele osób było nastawionych sceptycznie. Przypomniał, że był wśród nich Bronisław Komorowski, który dopiero później zmienił zdanie.
- Propozycje Solidarnej Polski nie są oparte o żadną rzeczywistość. Wszystkie obrady Okrągłego Stołu są jawne, były nagrane. Nie rozumiem, na czym miałby polegać ten element zdrady, czy element tego, że się nie osiągnęło wszystkiego. Nigdy w negocjacjach się nie osiągnie wszystkiego - powiedział Lityński.
Dodał, że druga strona nie podchodzi do negocjacji po to, żeby się poddać. Zaznaczył jednak, że w przypadku tamtych rozmów można mówić o przełomowych wydarzeniach.
- Strona rządowa przyznała rację Solidarności. Tam siadali ludzie, którzy byli wcześniej poszukiwani listami gończymi, którzy siedzieli w więzieniach. Władza, siadając z nimi, przyznała, że mają rację. Historycznym osiągnięciem Okrągłego Stołu jest przyznanie, że demokracja ma rację wobec totalitaryzmu - powiedział gość Jedynki.
Leszek Miller w czwartkowych "Sygnałach dnia" wyraził opinię, że tamte wydarzenia nie są doceniane w Europie, a polskie władze robią niewiele, by to zmienić.
Według Jana Lityńskiego, jest wystarczająco dużo inicjatyw, które powstały, by upamiętnić to wydarzenie w kraju. Zgodził się on jednak, że jest to moment historyczny ważny w skali świata. - Niewątpliwie Okrągły Stół był pewnego typu przełomem i stał się modelem wyjścia z systemu totalitarnego. Nie jedynym, ale bardzo ważnym modelem, który pozwala wyjść z systemu totalitarnego bezkrwawo - wyjaśnił minister.
Okrągły Stół w Radiach Wolności >>>
Uczestnik obrad odniósł się także do opinii, że komunizm sam by się skończył i wystarczyło cierpliwie poczekać. - Jeżeli ktoś mówi, że można było więcej osiągnąć, bo lada moment komunizm by się rozpadł, to może pojedzie na Kubę i powie opozycjonistom, żeby czekali, aż system sam się rozpadnie - stwierdził. Dodał, że także na Ukrainie nie widać wcale nadziei na to, że reżim upadnie.
Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz.
bk/ag