- Fatalnie wyszło, lepiej było w senacie, choć i tam zabrakło jednomyślności, nad czym ubolewam. Senat wcześniej przyjął uchwałę i była ona bogatsza niż sejmowa. Mówiła o tym, że kiedy Ukraina była złączona z Polska, to polska polityka wobec Ukraińców miała bardzo często charakter restrykcyjny. W uchwale sejmowej tego zabrakło - mówił gość radiowej Jedynki.
Były marszałek Sejmu, a obecnie niezależny senator zaznaczył jednak, że najważniejsze jest to, byśmy sobie odpowiedzieli na pytanie: po co podejmujemy takie uchwały? Przecież nie po to, żeby polskim obywatelom i potomkom kresowian powiedzieć, jak wtedy było. Naszym celem jest to, aby w samej Ukrainie doszło do rozliczenia z przeszłością.
Marek Borowski twierdzi, że Ukraińcy nie przyjmują do wiadomości, iż zbrodnia wołyńska była ludobójstwem. - Tragedia, zbrodnia, ale nie ludobójstwo. Ludobójstwo kojarzy się z Hitlerem, z Holokaustem, z wytępieniem narodu żydowskiego - zauważył gość "Sygnałów dnia".
Senator powiedział, że "uchwała musi być twarda, jasno mówić o zbrodniach, wskazywać winnych, ale powinna być sformułowana tak, żeby na Ukrainie nie została z góry odrzucona". Borowski przypomniał, że dziesięć lat temu, kiedy pełnił funkcję marszałka sejmu, udało się wraz z przewodniczącym ukraińskiej Rady Najwyższej stworzyć wspólną uchwałę, którą tego samego dnia przyjęły parlamenty obu krajów.
Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski.
(mk)
>>>Tekst całej rozmowy