Kaja Malanowska - pisarka i felietonistka Krytyki Politycznej - autorka nominowanej do Paszportów Polityki i Nagrody Nike powieści "Patrz na mnie, Klaro" wywołała niedawno burzliwą dyskusję o sytuacji pisarzy publikując informację o dochodach, jakie przyniosła jej ostatnia książka. - Pisarstwo to zawód i to dosyć ciężki. Zawód, w którym bardzo trudno jest wykonywać go dobrze i jednocześnie dorabiać - powiedziała w "Popołudniu z radiową Jedynką". Tymczasem pisarka pracuje w szkole, by móc się utrzymać.
W Światowym Dniu Książki i Praw Autorskich Kaja Malanowska przyrównała pracę pisarza do pracy naukowca (sama ma doktorat z dziedziny genetyki). - Żeby trwać, obydwa rodzaje pracy wymagają pomocy ze strony państwa. Łączy je także to, że w obu przypadkach praca rozpoczyna się od zbierania materiału, to niezbędny element, jeśli chce się napisać poważną książkę - wyjaśniła.
W rozmowie z Zuzanną Dąbrowską pisarka zarysowała proces pracy i zarobkowania pisarza. - W przypadku debiutu jest tak, że książka powstaje, a później ktoś ją kupuje. W przypadku pisarzy z historią wydawniczą jest inaczej, do nich zgłaszają się wydawnictwa i przedstawiają propozycje. Główna kartą przetargową jest wysokość zaliczki, którą trzeba zwrócić ze sprzedaży książek - mówiła. Wysokość zaliczki waha się od 3 do 15 tysięcy złotych w zależności od doświadczenia pisarza.
W procesie wydawniczym udział biorą także księgarnie i to one - w opinii Malanowskiej - zarabiają najwięcej. - Ja zarobiłam 6 800 złotych, wydawnictwo około 10 tys., a księgarnia 20 tysięcy za to, że książkę postawiono na półce. Te proporcje wydają się bardzo zaburzone - podkreśliła.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
"Popołudnie z Jedynką" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00. Zapraszamy!
(asz/ag)