Za kulisami, w fotelu siedział Andrzej Łapicki, już w kostiumie. Miał taki zwyczaj. Nawet na dwie sceny przed swoim wejściem słuchał jak grają, żeby wejść w tym nastroju. Nie wyskakiwał na scenę, jak to się zdarza czasem aktorom, tylko zbierał skupienie.
- To mu zostało do ostatnich dni, kiedy wspólnie staliśmy za kulisami "Iwanowa". Przecież to nie było tak dawno temu - potwierdza aktor Teatru Narodowego w Warszawie Jarosław Gajewski.
Łapicki był erudytą, niektórym prezentował się jako szalenie poważny człowiek, inni znali dobrze jego figlarską stronę. - Mówił, że jak myśli, czyta, czy wystawia Fredrę, to czuje, że on to troszkę Fredro i Fredro to troszkę on - opowiadała w Dwójce aktorka Sławomira Łozińska.
Teksty Fredry Łapicki traktował bardzo poważnie. jJgo zdaniem zawarty w nich humor prezentował naszą cechę narodową. Na jesieni tego roku miał zagrać Fredrę, w scenariuszu według tekstów pisarza, a na wiosnę miał grać Dyndalskiego w "Zemście" na warszawskich scenach.
W Dwójce aktora wspominali: Sławomira Łozińska, prof. Barbara Osterloff, Jarosław Gajewski, Emilian Kamiński i Marek Kulesza.
***
Andrzej Łapicki zmarł w sobotę, 21 lipca. Miał w dorobku ponad sto ról teatralnych oraz kilkadziesiąt telewizyjnych i filmowych. Najwięcej postaci zagrał w Teatrze Polskiego Radia.
Artysta urodził się 11 listopada 1924 roku w Rydze. Niezapomniane kreacje stworzył między innymi w obrazie Wajdy "Wszystko na sprzedaż" i w "Lawie" Tadeusza Konwickiego, gdzie zagrał cara Aleksandra. Sympatię milionów widzów zdobył jako niezapomniany Ketling z telewizyjnego serialu "Przygody Pana Michała", Poeta z "Wesela" Andrzej Wajdy, czy stróż prawa z "Lekarstwa na miłość". Starsi kinomani pamiętają "aksamitny" głos Andrzeja Łapickiego przed seansami filmowymi - w latach 50. aktor był bowiem lektorem Polskiej Kroniki Filmowej.
usc