Z przyczyn politycznych teren ów, nie był dostępny dla naukowców przez ponad 40 lat (od 1974 do 2005 roku). Dopiero powstanie autonomicznego Kurdystanu, szybka poprawa bezpieczeństwa i normalizacja sytuacji wewnętrznej w regionie umożliwiły ponowne otwarcie tego kraju na projekty archeologiczne.
– To problem między mieszkającymi tam Kurdami a rządami w Bagdadzie, które ich kontrolowały. Od początku powstania Iraku, czyli od lat 30. ubiegłego wieku, dochodziło tam do silnych antagonizmów, które później przerodziły się w wojnę partyzancką. Kiedy tam byłem pierwszy raz, czyli w 1986 r., cały wschodni brzeg Tygrysu kontrolowały wojska rządowe, ale tylko za dnia. Natomiast w nocy był tam wolny Kurdystan – opowiadał prof. Rafał Koliński z Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu.
Jesienią ubiegłego roku rozpoczęła tam swoje prace misja badawcza pod kierunkiem prof. Rafała Kolińskiego. Polacy pracują na północy Iraku, chcą zbadać teren wielkości jednej czwartej Polski.
Aktualnie archeolodzy badają teren o powierzchni około 2 tys. m. kw. – Czyli to bardzo duży obszar. Jest też zróżnicowany, bo są równiny i pastwiska, ale miejscami są i góry. Bardzo pomagają nam rozmowy z tamtejsza ludnością, bo ci mieszkańcy doskonale wiedzą co jest na polach i pomagają nam wskazywać stanowiska archeologiczne – dodał gość Jedynki.
Jak satelity szpiegowskie pomogły archeologom? O tym m.in. można usłyszeć w nagraniu audycji. Na "Naukowy zawrót głowy” zaprasza Katarzyna Kobylecka.
ei