Logo Polskiego Radia
PolskieRadio 24
Michał Dydliński 05.05.2020

Kilka deszczowych dni to za mało. Polsce nadal grozi susza

Strefa opadów deszczu, która przemieszcza się nad Polską, nie uchroni naszego kraju przed suszą. Według prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej opady zanikną jeszcze w tym tygodniu, co spowoduje obniżanie się poziomów wód w rzekach i wysychanie gruntów.
Posłuchaj
  • Grzegorz Walijewski: sytuacja cały czas jest gorsza niż w zeszłym roku (IAR)
  • Grzegorz Walijewski: grozi nam susza gospodarcza (IAR)
Czytaj także
  • IMGW: mimo opadów w ostatnich dniach, widmo suszy jest realne
  • Według prognoz najbliższe miesiące mają być ciepłe i suche, większych opadów można się spodziewać dopiero w lipcu-sierpniu

Instytut posiada 650 stacji wodowskazowych. Na przełomie kwietnia i maja 65 procent stacji mierzyło poziom wody poniżej tak zwanego stanu niskiego. 90 stacji mierzyło tak zwany przepływ niżówkowy, to znaczy taki, który wskazuje na suszę hydrologiczną. W tej chwili po opadach deszczu sytuacja się poprawiła. Niski poziom wód mierzy w tej chwili 59 procent stacji. To nie oznacza jednak, że widmo suszy się oddaliło.

Rzecznik IMGW Grzegorz Walijewski wskazuje, że w analogicznym okresie zeszłego roku, kiedy też mówiono o zagrożeniu suszą, stacji, które wskazywały niski poziom wody, było około 30 procent. Intensywne opady, szczególnie na południu są zapowiadane na dziś i jutro. W kolejnych dniach synoptycy zapowiadają, jedynie przelotny deszcz, co oznacza, że sytuacja hydrologiczna ponownie się będzie pogarszać.

1200_deszcz_noc_shutterstock.jpg
Władze dofinansują rozwój retencji wody w miastach

Susza może mieć realny wpływ na gospodarkę

Suszę można podzielić na kilka faz; meteorologiczną, rolniczą, hydrologiczną i geologiczną. Ich konsekwencją może być tak zwana susza gospodarcza, która według rzecznika jest w tej chwili realnym scenariuszem.

Oznacza to wysychanie gruntów uprawnych i problemy z ich nawodnieniem, a to może wpłynąć na plony. Skutki może odczuć także żegluga śródlądowa oraz energetyka i przemysł ciężki, które potrzebują wody do chłodzenia urządzeń. Jej niedostatek oznacza zmniejszone moce produkcyjne.

Skutki możemy odczuć wszyscy poprzez wyższe ceny żywności, energii i produktów użytkowych.

W tej chwili z prognoz IMGW wynika, że jest to całkiem realny scenariusz. Modele pogodowe wskazują, że zarówno maj, jak i czerwiec będą ciepłe, choć nie upalne, ale przede wszystkim suche. Większą sumę opadów prognozuje się na lipiec, ale mogą to być opady punktowe i gwałtowne, tworzące się na styku gorących i chłodniejszych mas powietrza. Grzegorz Walijewski podkreśla, że takie opady mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Gwałtowny deszcz może niszczyć plony i infrastrukturę.

Stabilizacja dopiero w sierpniu?

Sytuacja ma się ustabilizować w sierpniu, kiedy to suma prognozowanych opadów ma być zgodna z wieloletnią normą. To jedna nie oznacza likwidacji zagrożenia suszą, bo hydrolodzy od zeszłego roku obserwują obniżoną wilgotność gleby powierzchniowej i korzeniowej. Spowodowane jest to także brakiem stałej pokrywy śnieżnej w czasie zimy. To właśnie śnieg ma kluczowe znaczenie dla stanu wilgotności. Jeżeli spada ona poniżej 30-40 procent, rośliny mają problemy z poborem wody.

Hydrolodzy apelują, by oszczędzać wodę i ograniczać koszenie trawy. Jej wyższy stan pomoże zachować wilgotność gleby.

PolskieRadio24.pl, Aleksander Pszoniak, md