- Wszystko zaczęło się od tego, że moja żona postanowiła wyjechać jako nauczycielka do małej miejscowości w Argentynie, gdzie żyją potomkowie polskich emigrantów. Spędziliśmy tam w sumie 2 lata. Film opowiada historię widzianą oczami naszego 8-letniego syna, który wyrwany został ze swojego bezpiecznego warszawskiego życia i pojechał z nami na koniec świata – powiedział Wojciech Staroń w audycji "Fajny film wczoraj widziałem".
Punktem wyjścia do opowiedzenia historii jest właśnie jego syn, Jasiek. To opowieść o przyjaźni pomiędzy nim a dziewczynką, która wtajemniczała go w zupełnie inny świat, pokazywała mu jego dobre i złe strony. Chłopiec na początku czuł się obcy, był inny, nie znał hiszpańskiego. Starsza o półtora roku od Jaśka Marcia, która nawiązała z nim kontakt, była bardziej otwarta niż inne dzieci. Dziewczynka szukała przyjaźni. Najpierw pilnie przychodziła na lekcje polskiego, a wkrótce zaczęła odwiedzać go także w domu. Dzięki niej Jasiek poznał nieznany mu dotychczas gorzki smak dzieciństwa, dorosłe problemy dzieci, z którymi w Argentynie muszą się mierzyć każdego dnia .
- Podczas pracy nad filmem obserwowałem proces uczenia się przez niego języka, proces powolnego przyjmowania nowej kultury – dodał autor "Argentyńskiej lekcji".
- Chciałem też spojrzeć na polskie wątki z nowej perspektywy. Potomkowie emigrantów często już nie pamiętają języka, uczą się go od nowa, wtórnie. Jednak "polskość" była tutaj tylko pretekstem, punktem wyjścia. Nie pojechałem tam w kostiumie ekipy filmowej, ale z rodziną, która przyjeżdza, żeby z nimi żyć, pracować, uczyć języka. To mi pomogło zyskać zaufanie tych ludzi – stwierdził Staroń.
Wojciech Staroń pracuje już nad następnym filmem dokumentalnym. Od kilku lat zbiera materiały do dokumentu pod roboczym tytułem "Bracia". To będzie historia dwóch dziadków – braci Kułakowskich, repatriantów z Kazachstanu mieszkających na Mazurach. Staroń obserwuje ich życie już od lat 90.
- To jest czas filmu dokumentalnego, który wraca na duże ekrany. Taka tendencja utrzymuje się już od kilku lat – stwierdził Staroń w audycji Ryszarda Jaźwińskiego.
- Wolę być w skórze dokumentalisty niż fabularzysty. Niejednokrotnie filmy dokumentalne, które są opowiedziane fabularnie z wartką narracją, w zestawieniu z filmem fabularnym porażają prawdą i swoją siłą – dodał.
"Argentyńska lekcja" została już obsypana nagrodami. Na ostatnim 51. Krakowskim Festiwalu Filmowym film zdobył pięć nagród, w tym Złoty Róg – Grand Prix Konkursu Międzynarodowego.
aw