"Szał" Podkowińskiego. O skandalu w Zachęcie
Stryjeńska była jedną z najbarwniejszych postaci polskiego środowiska artystycznego w dwudziestoleciu międzywojennym. Nazywano ją "słowiańską boginią" i "księżniczką malarstwa polskiego". Zanim jednak do tego doszło, artystka musiała się sporo natrudzić. - Zocha marzyła, żeby malować, ale nie miała, co marzyć o krakowskiej ASP, bo wówczas nikt tam nie przyjmował dziewczyn. Więc w męskim przebraniu, jako swój brat Tadeusz, pojechała do Monachium, gdzie przez rok uczyła się na Akademii Sztuk Pięknych - opowiada gość Czwórki.
W twórczości inspirowała się kulturą ludową. Uwielbiała kolor niebieski. I "miała wzięcie". - Tak jak przed I wojną światową cała bohema krakowska chciała mieć płótna Malczewskiego, tak po I wojnie "warszawka" życzyła sobie, by Stryjeńska malowała im obrazy i freski - wspomina Dziewit-Meller i opowiada o jej najdziwniejszych zleceniach.
Dlaczego Zofia Stryjeńska trafiła do szpitala psychiatrycznego? Jak układały się je relacje z dziećmi? I co to znaczy, że charakteryzowało ją "nieomylne chlaśnięcie pędzla"?
Anna Dziewit-Meller i Ania Hardej
***
Tytuł audycji: Klucz Kulturowy
Prowadzi: Anna Hardej
Gość: Anna Dziewit-Meller (dziennikarka, pisarka, autorka książki "Damy, dziewuchy, dziewczyny")
Data emisji: 14.10.2017
Godzina emisji: 15.16
kul/kk