Nowe Technologie

"Takeshi. Cień śmierci" - miłość i zdrada w średniowiecznej Japonii

Ostatnia aktualizacja: 17.05.2014 11:30
Niedawno światło dzienne ujrzała książka Mai Lidii Kossakowskiej pt. "Takeshi. Cień śmierci". - To wcale nie jest krwawa lektura - przekonuje autorka. - Raczej historia o miłości i zemście.
Audio
  • Maja Lidia Kossakowska o książce "Takeshi. Cień śmierci", kobietach w polskiej fantastyce i kulturze średniowiecznej Japonii (Czwórka/Kontrkultura)
Maja Kossakowska
Maja KossakowskaFoto: Fabryka Słów

Historia, opisana w książce "Takeshi Cień Śmierci" inspirowana jest średniowieczną Japonią. Ale jej akcja rozgrywa się w przyszłości. Na odległej od Ziemi planecie jedna z japońskich korporacji zakłada kolonię. Jej twórcy w obawie przed technologicznym regresem, który dotyka większość istniejących wówczas kolonii, postanawiają kontrolować "swoją planetę", sprowadzając ją cywilizacyjnie do czasów średniowiecza.

To książka nie tylko dla pasjonatów kultury Dalekiego Wschodu i science-fiction. Coś dla siebie znajdą tu także miłośnicy romansu albo trzymających w napięciu powieści kryminalnych. - To książka o miłości, relacjach międzyludzkich, powinności wobec innych, ale także o zemście - mówi Maja Lidia Kossakowska, autorka. - Najważniejsze jest to, co dzieje się między bohaterami, a nie opisy świata przyszłości.

Pomysł, by napisać tę książkę powstał już dawno. - Wymyśliłam zarówno bohaterów, jak i podstawową nić fabularną, w której jednym z najważniejszych motywów ma być przeznaczenie - mówi Kossakowska. - Gdy zastanawiałam się nad tym, jak ma wyglądać świat przedstawiony w mojej historii, pierwsza przyszła mi do głowy właśnie cywilizacja japońska.

Kossakowska przyznaje, że choć kultura Dalekiego Wschodu ją fascynuje, miecza samurajskiego nie potrafiłaby nawet prawidłowo utrzymać.

Czytaj także: Japońskie piękno w książce Mai Lidii Kossakowskiej <<<

Okładka
Okładka powieści
"Takeshi. Cień śmierci"

Książka "Takeshi. Cień śmierci" porównywana jest do "Kill Billa", kultowego filmu Quentina Tarantino, do którego scenariusz reżyser napisał z pomocą aktorki Umy Thurman. - Podobieństwo w pewnym sensie istnieje - mówi Kossakowska i dodaje, że filmy Tarantino należą do jej ulubionych. - Ale inspiracją do napisania książki były także japońskie filmy klasyczne, m.in. obraz "Zatōichi" w reżyserii Takeshi Kitano.

Kossakowska przyznaje, że chętnie obejrzałaby ekranizację swojej książki. - Nie sądzę jednak, bym chciała napisać do niej scenariusz. To zupełnie inny styl niż pisanie książek - mówi gość "Konturówki". - Pewnie w dużej mierze zdałabym się na reżysera.

(kd/ag)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Andrzej Muszyński - kronikarz i piewca polskiej prowincji

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2014 14:30
- Związek z prowincją to dla pisarza wygrany los na loterii. Źródło inspiracji i perspektywa, z której więcej widać - uważa Andrzej Muszyński, autor zbioru opowiadań "Miedza".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Paweł Smoleński: dobro i zło dzieli cienka granica

Ostatnia aktualizacja: 01.03.2014 15:42
Książka Pawła Smoleńskiego "Oczy zasypane piaskiem" to reportaż z Izraela i Palestyny, który ma zupełnie zmienić postrzeganie przez opinię publiczną tamtejszego konfliktu. Ma też pokazać, że prawdę i kłamstwo dzieli cienka granica, którą łatwo jest przesunąć.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Agnieszka Drotkiewicz: dużo zawdzięczam polskiemu morzu

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2014 12:00
Właśnie ujrzała światło dzienne jej najnowsza książka pt. "Nieszpory". Zdaniem dziennikarzy Czwórki to powieść, którą warto czytać na głos. - Pisząc ją wielokrotnie sama czytałam sobie tekst w ten sposób. Ważna był dla mnie jego melodia - opowiada w Czwórce Agnieszka Drotkiewicz, pisarka, dziennikarka, publicystka. - Teraz z ciekawością czekam na głosy czytelników.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tolkien - zgryźliwiec, który chciał być hobbitem

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2014 15:00
John Ronald Reuel Tolkien był za sprawą "Władcy Pierścieni" jednym z prekursorów współczesnej literatury fantasy. Fikcja fascynowała go nie tylko na papierze.
rozwiń zwiń