Wiceszef MSZ: chcemy bardzo, bardzo dobrych relacji z Ukrainą

Jedynka
Agnieszka Kamińska 30.01.2017

Chcemy zbudować pomost między Polakami i Ukraińcami. To jest proces bardzo długi. To co robimy, jest pewną inwestycją w przyszłość – deklarował w Jedynce wiceminister Jan Dziedziczak, pytany o słowa prezesa PiS w sprawie polityki Polski wobec Ukrainy. Gość Jedynki stwierdził, że "kluczem do bezpieczeństwa Polski jest bezpieczna Ukraina".

-  Czasem jest tak w życiu, że trzeba pewne rzeczy ostrzej postawić, by na przyszłość to procentowało – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak w Jedynce.

Prezes ugrupowania "Prawo i Sprawiedliwość" Jarosław Kaczyński oznajmił niedawno, iż Polska nie może pozwolić na sytuację, ze "zbrodniarze z UPA będą gloryfikowani na Ukrainie". Te słowa komentuje się, często z dużym niepokojem, jako możliwą zapowiedź zwrotu w polskiej polityce względem Ukrainy.

- Zależy nam na bardzo, bardzo dobrych relacjach z Ukrainą. To jest dla nas ważne. To jest ważne dla Ukraińców, dla bezpieczeństwa w całym naszym regionie. Kluczem do bezpieczeństwa Polski jest bezpieczna Ukraina, to oczywiste – powiedział Jan Dziedziczak. Polityk ocenił, że ważne jest, aby mądrze wykorzystać ten moment. Mówił, że Ukraina buduje teraz swoją tożsamość i poszukuje systemu wartości, wokół którego chce ją budować. – Niestety, coraz częściej pomajdanowska Ukraina szuka bohaterów wśród środowiska UPA. UPA była zaangażowana w walkę z Sowietami, więc to się pięknie wpisuje z walką z agresją rosyjską. Problem polega na tym, że ma na koncie również zbrodnie, działania antypolskie, ludobójcze – powiedział wiceszef MSZ.

- Ten apel jest inwestycją w relacje z Ukrainą. Jeśli teraz wokół tej narracji probanderowskiej wychowa się pokolenia Ukraińców, to dialog za 10-20 lat, dialog przyjaźni, będzie bez porównania trudniejszy, może i niemożliwy, na takim poziomie, jak byśmy chcieli – stwierdził.

Wiceszef MSZ podkreślał również, że to wyraz troski, by oba kraje były blisko. – Nam zależy nie na konfrontacji z Ukrainą, ale niezwykle braterskiej przyjaźni i współpracy. Dlatego staramy się z procesu edukacji, polityki symbolicznej, wyeliminować postaci zbrodnicze, które na 100 procent będą nas dzielić – mówił. Dodał, że obecnie na Ukrainie kult Bandery ma zdecydowanie wymowę antyrosyjską (nie ma kontekstu polskiego). - Natomiast jeśli wciąga się na sztandary flagi i bohaterów zbrodniczych, to jedna iskra, może inspirowana przez państwo trzecie, które nie śpi, mogą być incydenty, i to może się obrócić w przyszłym pokoleniu przeciw Polsce – stwierdził.

Jakie jednak mają być konkretne posunięcia ze strony Ukrainy? - Nie chodzi o burzenie pomników Bandery, ale niestawianie nowych, nienazywanie ulic imionami osób, które popełniły zbrodnie – mówił Jan Dziedziczak.

Tymczasem prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o ocenę relacji polsko-ukraińskich powiedział, że "wyglądają jak znak zapytania".

***

Wiceminister Jan Dziedziczak, komentując zakaz wjazdu na Ukrainę dla prezydenta Przemyśla Roberta Chomy i jego późniejsze cofnięcie, stwierdził, że ma nadzieję, iż to już koniec tej sprawy. – Nie rozumiemy zupełnie, dlaczego samorządowiec tak zaangażowany w dialog z Ukraińcami, w lokalną współpracę między naszymi narodami, został w ten sposób potraktowany – mówił – Cieszę się, że Ukraińcy się z tego wycofali. Jesteśmy po ciężkim okresie, jeśli chodzi o nasze relacje. Wielokrotnie rozmawialiśmy o incydentach w Hucie Pieniackiej i w Bykowni – dodał. Jak stwierdził, w Hucie Pieniackiej, władze samorządowe zareagowały bardzo pozytywnie, władze zadeklarowały pokrycie większości kosztów odbudowy.

Przypomniał, że były napisy z błędami, rusycyzmy, wszystko wyglądało źle. - W sprawie Huty Pieniackiej skrajna formacja Prawy Sektor podkreśliła, że nie ma z tym nic wspólnego – mówił. W Bykowni sprzątają zaś przedstawiciele innej radykalnej formacji, Azow.

Jak ocenił Jan Dziedziczak to pozytywny, dobry sygnał w niedobrej sytuacji – że jest wola społeczeństwa ukraińskiego, by szukać tego, co nas łączy.

Jeśli chodzi o decyzję ws. Chomy – jak tam mogliśmy się zastanawiać, tu mieliśmy jednoznaczne działanie państwa ukraińskiego – powiedział.

***

W drugiej części audycji publicysta Piotr Skwieciński komentował pierwsze dni rządów nowego prezydenta USA. Kluczowe jest to, że Donald Trump do tej pory nie był politykiem - on sam nie zdaje sobie sprawy, co to znaczy, ale jego współpracownicy polityczni - często tak - mówił dziennikarz. Zaznaczył, że wciąż trudno oceniać, jaka będzie polityka USA, m.in. względem Rosji.

Publicysta komentował również polską politykę wschodnią. Jak mówił, po roku 90. wszystkie rządy ambitnie podchodziły do tej sprawy - wspierały niepodległość państw poradzieckich, które musiały walczyć o nią z Rosją. Teraz oczekiwano, że za PiS nastąpi powrót do polityki Lecha Kaczyńskiego, ale on nie nastąpił. - To polityka mniej ambitna, w dużej mierze redukowana do sfery symbolicznej, polonijnej - mówił dziennikarz.

Piotr Skwieciński wypowiadał się też na temat Unii Europejskiej.

Piotr Skwieciński. Fot. Wojciech Kusiński, Polskie Radio Piotr Skwieciński. Fot. Wojciech Kusiński, Polskie Radio

***

W programie można było również wysłuchać relacji z Niemiec - korespondent Polskiego Radia w Berlinie Wojciech Szymański opowiedział o kandydacie socjaldemokratów na kanclerza Niemiec, Martinie Schulzu. Był on do niedawna szefem Parlamentu Europejskiego.

Tytuł audycji: "Więcej świata"

Prowadził: Grzegorz Ślubowski

Materiał: korespondent Polskiego Radia w Berlinie Wojciech Szymański o kandydacie SPD na kanclerza Niemiec, Martinie Schulzu

Goście: Jan Dziedziczak (sekretarz stanu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych),

Data emisji: 30.01.2017

Godzina emisji: 18.13

agkm/gs