Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego w ostatnim czasie Kościołowi spędzał sen z oczu - przyznaje w "Sygnałach Dnia" metropolita warszawski, arcybiskup Kazimierz Nycz. I przestrzega, żeby krzyżem nie rozgrywać innych spraw - niepolitycznych i politycznych. - Krzyż nie jest narzędziem rozgrywek - mówi arcybiskup Wiesławowi Molakowi.
Hierarcha wskazuje, że od krzyża trzeba oddzielić sprawy, które trzeba rozwiązywać metodami politycznymi, w strukturach i organizacjach do tego powołanych. Arcybiskup cieszy się, że to rozdzielenie nastąpiło. Wskazuje przy tym, że sprawą polityków a nie Kościoła jest uczczenie pamięci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.
- Nie można mówić, że usuniemy krzyż, jak upamiętnimy ofiary katastrofy - zauważa abp Nycz. Wskazuje, że to dopiero jest manipulacja krzyżem. Choć bezsporne jest również to, że pamięć ofiar katastrofy trzeba uszanować.
Nawiązując do obchodzonego jutro Dnia Papieskiego metropolita zwraca uwagę, że ważniejsze od budowy pomników Jana Pawła II jest jego upamiętnianie poprzez konkretne dzieła służące dobru. Również jutro odbędzie się zbiórka na Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia, organizującą stypendia dla najbiedniejszej młodzieży. Arcybiskup Kazimierz Nycz podkreśla, że teraz dwa i pół tysiąca młodych ludzi jest objętych opieką Fundacji. Zwraca uwagę, że to wielki ludzki kapitał.
(ag)
Wiesław Molak: Naszym gościem jest ksiądz arcybiskup Kazimierz Nycz, Metropolita Warszawski. Dzień dobry, Ekscelencjo.
Ks. abp Kazimierz Nycz: Dzień dobry, pozdrawiam państwa serdecznie, szczęść Boże.
W.M.: Jutro Dzień Papieski. Taka magiczna data, bo to dziesiąty dziesiąty dwa tysiące dziesiąty. Do tego jeszcze dziesiąty Dzień Papieski. „Jan Paweł II. Odwaga i świętość” – to jest hasło tegorocznego Dnia. Hasłu krótkie, ale „świętość”, „odwaga” mocne słowa.
Abp K.N.: Bardzo mocne. I powiem w ten sposób: najpierw rzeczywiście trzeba podkreślić, że to już jest 10 lat, Dzień Papieski jest jubileuszowy. Bardzo ważne jest też rozróżnienie, ponieważ myślę, że ono stanęło także jakby u początku Dnia Papieskiego w 99 roku, kiedy się myślało o nim, że to jest piąty Dzień Papieski, kiedy już Papieża z nami nie ma, a on w pewnym sensie był myślami o tym, żeby przypominać nauczanie papieskie, pontyfikat Papieża Polaka wtedy także, kiedy go nie będzie. I rzeczywiście jest to trudniejsze, ponieważ wtedy, kiedy Papież był z nami, on i przez media, i na wiele innych sposobów nam się przypominał. „Odwaga świętości” – niewątpliwie takie hasło, które jakby podsumowywuje te 10 dotychczasowych Dni Papieskich, z których każdy miał swoje hasło, dlatego że można powiedzieć, że wszystko, co mówiliśmy dotychczas o miłości w nauczaniu Papieża, o wolności, o innych sprawach jakby syntetyzuje się w tym, co się nazywa powołaniem do świętości. Papież to mówił często, zwłaszcza mówił do młodych: „Nie bójcie się być świętymi”.
W.M.: Świętość, odwaga, ale przecież, księże arcybiskupie, my jesteśmy mali, słabi, wadliwi, źli, brutalni, czasem chamscy, nietolerancyjni, zjadliwi. Można by tych przymiotników wymieniać i wymieniać.
Abp K.N.: No tak, wymieniać i myślę, że im byśmy ich wymieniali więcej, tym bardziej nam jest potrzebna świętość, świętość wszystkich członków Kościoła, bo wszyscy jesteśmy powołani do świętości i w pewnym sensie przez łaskę, którą jesteśmy zbawieni, wszyscy jesteśmy w tę świętość zakorzenieni, jakby mówiąc nieładnie, skazani na nią. I dlatego naszym zadaniem jest to, żeby żyć Ewangelią i właśnie przezwyciężaniem tych wszystkich spraw, o których pan powiedział, odpowiadać na to powołanie do świętości. I myślę, że jeżeliby szukać odpowiedzi takiej najbardziej etycznej, religijnej na temat ten, dlaczego jest tak jak jest, a mogłoby być lepiej, to można by odpowiedzieć w ten sposób, że dlatego, że jesteśmy za mało święci.
W.M.: Bardzo ważna rzecz – Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia od 10 lat prowadzi program stypendialny wyrównujący szanse edukacyjne młodzieży pochodzącej z małych miejscowości. Bardzo dużo osób skorzystało z tych pieniędzy. Jutro będzie zbiórka w całej Polsce. Biskup Chrapek mówił, żeby iść tak przez życie, żeby ślady twoich stóp przetrwały cię. I to jest taka żywy pomnik ta młodzież, która korzysta z tych pieniędzy.
Abp K.N.: I to jest moim zdaniem chyba najważniejsza sprawa, żeby ten ślad zostawiła nie tylko fundacja jako fundacja i nie tylko fundusz stypendialny, ale żeby ten ślad po sobie zostawił każdy, który jutro czy przy każdej innej okazji zostawi swój grosz na stypendia dla młodzieży pochodzącej z biedniejszych środowisk czy z biedniejszych rejonów Polski, z biedniejszych rodzin.
I ta druga sprawa, o której pan wspomniał – żywy pomnik. Myślę, że w dobie, kiedy jest takie przekonanie, że najprościej załatwić sprawę postawieniem pomników Papieżowi, i tych pomników jest rzeczywiście bardzo dużo, najważniejszą rzeczą jednak jest, żeby budować mu żywe pomniki, dzieła konkretne, które przez cały rok pełnią jakąś misję, która to misja służy dobru. I taką misją i takim pomnikiem żywym niewątpliwie jest Fundacja i niewątpliwie jest fundusz stypendialny. Dość powiedzieć, że w tej chwili jest 2,5 tysiąca ludzi młodych objętych tą pomocą. Pewno, że jest, Bogu dzięki, wiele, wiele fundacji w Polsce i dzieł stypendialnych, ale trzeba powiedzieć, że ta kościelna fundacja i to dzieło jest ogromnym dziełem, ma 2500 ludzi, z którymi się równocześnie pracuje jakoś formacyjnie w ciągu wakacji, w ciągu roku, studiujących, uczących się w szkołach. To jest wielki, wielki ludzki kapitał.
W.M.: Będą wręczane też Nagrody Totus. Wiemy, że jednym z kandydatów do tej nagrody jest także Program1 Polskiego Radia, a właściwie Familijna Jedynka, niedzielna audycja Programu 1 od szóstej do dziewiątej. Ale nie powiemy już w tej chwili, czy dostaniemy Totusa, czy nie.
Abp K.N.: Oczywiście, że nie powiemy, dlatego że byśmy nie mieli wtedy po co iść na Zamek Królewski.
W.M.: Szanse są w każdym razie duże.
Teraz proza życia. „To skandal, że w sytuacji, kiedy obniża się zasiłki pogrzebowe, gdy zamraża się płace, podnosi VAT, minister finansów dorzuca 4,5 miliona złotych na zapłatę składki ZUS dla 18 tysięcy kapłanów i jeszcze próbuje to ukryć” – tak oskarża jeden z posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Abp K.N.: Powolutku. Fundusz Kościelny, który został ustanowiony jeszcze za głębokiej władzy komunistycznej z tego powodu, że pozabierał Kościołowi takie budynki i taki majątek, którego się oddać w tej chwili już nawet nie da i nikt tego nie próbuje robić, w zamian za to jako rekompensatę został ustanowiony Fundusz Kościelny. I ten Fundusz Kościelny, tak jak każdy fundusz, jakby zarządzając tym majątkiem, zarabia. Natomiast za majątkiem cudzym (...) kościelnym zabranym. I on istnieje przez całe lata i głównym celem tego funduszu rzeczywiście jest wspomaganie dzieł kościelnych, zwłaszcza duża część tego funduszu szła przez całe lata na remont kościołów zabytkowych w różnych diecezjach i w całej Polsce, zwłaszcza nie tylko na kościoły katolickie, ale na inne kościoły chrześcijańskie i inne związki religijne. Natomiast od dwudziestu paru lat, kiedy ten fundusz także pewną część swoich pieniędzy przeznacza na dofinansowanie ZUS-u, zwłaszcza – i taki był zamiar ten główny – dla dofinansowania ZUS-u dla sióstr klauzurowych, sióstr zakonnych pracujących, a nie zatrudnionych gdzie indziej, a pracujących jako wolontariusze. Oczywiście jest także w tym funduszu część księży, ale bardzo niewielka, ponieważ wszyscy księża, którzy pracują w katechezie, pracują w innych miejscach czy są zatrudnieni na etatach, płacą sobie fundusz tak jak każdy zwykły człowiek. Więc myślę, że jest tutaj dużo szumu, w moim odczuciu szumu, który się pojawia zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą kolejne wybory czy kiedy się toczy kampania wyborcza. Więc patrzyłbym na to spokojnie, bo jest to po prostu...
W.M.: No tak, ale będzie jeszcze więcej szumu, bo lewica twierdzi, że Fundusz Kościelny musi być zlikwidowany.
Abp K.N.: Zaskoczę lewicę, dlatego że myśmy wiele razy już mówili, że trzeba szukać innego, nowego sposobu rozwiązania tej sprawy i strona kościelna na komisji wspólnej także występowała już nie raz w tym kierunku, żeby się zastanowić, w jaki sposób te sprawy rozwiązać, zastępując Fundusz Kościelny, żeby nie wywoływały one podczas kolejnych debat budżetowych czy podczas kolejnych, jak mówię, kampanii przedwyborczych tego typu dyskusji, która jest wykorzystywana przez antykościelne czy pewne chcące zgrać kapitał czy zebrać kapitał na tej walce z Kościołem środowiska.
W.M.: Kolejna sprawa to Komisja Majątkowa. „Blisko 100 miliardów złotych przepompowano do Kościoła Katolickiego (takie są tytuły), hektary, ulice, działki, miliony”.
Abp K.N.: Proszę pana, też bym uspokajał mówienie wokół Komisji Majątkowej. Proszę pana, to jest komisja, która rozpatruje sprawy, które zostały zabrane Kościołowi nawet niezgodnie z prawem tamtym, (...) nieustanowionym, zbójeckim nieraz prawem, a więc jeszcze nawet z tym prawem niezgodne. I tych spraw oczywiście jest bardzo dużo. Ale powiem w ten sposób: na ogólną liczbę 10 tysięcy spraw w Komisji Majątkowej dla Kościoła Katolickiego przypada tylko 3 tysiące. Reszta to są związki wyznaniowe chrześcijańskie inne niż Kościół Katolicki i głównie także gminy żydowskie. Więc to jest pierwsza proporcja, którą trzeba zachować, mianowicie jedna trzecia tych spraw to są sprawy kościelne, Kościoła Katolickiego.
Druga sprawa – spośród tych trzech tysięcy przeszło spraw jest mianowicie nierozstrzygniętych 250, 3 tysiące rozstrzygniętych i zastrzeżenia są do kilkunastu może tych, w których mianowicie się jakoś tam znalazł ten tajemniczy wymieniony przez was w mediach pan P., że tak powiem. W związku z tym zachowajmy właściwe proporcje.
Jeżeli rzeczywiście w tych sprawach nastąpiły jakieś nieprawidłowości czy to w wycenie, czy to w sposobie odzyskiwania, jest CBA, jest prokuratura i będzie sąd, jak będzie potrzeba. I tam, gdzie jest przestępstwo, tam, gdzie jest jakiś przekręt, jeżeli jest, nie wiem, od tego jest sąd, tam trzeba sprawy karać. Natomiast nie można uogólniać, dlatego że te kilka czy kilkanaście spraw na 3 tysiące to jest po prostu ułamek procenta. I tak samo jak powiedziałem, ta proporcja w stosunku do innych kościołów musi być zachowana, bo inaczej będziemy mówić w sposób jednostronny i niestety krzywdzący dla Kościoła Katolickiego.
W.M.: Ksiądz Jan Twardowski pisał w wierszu pt. Krzyż tak: „Z krzyżem jest się na zawsze, by sprzeczać się co dzień. Jeśli go nie utrzymasz, to sam cię podniesie. A szczęście tak jak zawsze, o tyle, o ile, bywa, że się uśmiecha, gdy myśli, zapewne chce mnie zrzucić, zobaczysz, że ciężej beze mnie”. Czy ten krzyż z Krakowskiego Przedmieścia przygniótł księdza arcybiskupa?
Abp K.N.: Niewątpliwie przez ostatnie miesiące był taką sprawą, nie chcę mówić i nadużywać słowa problem, ale był taką sprawą, która, że tak powiem, spędzała sen z oczu. I myślę, że gdyby wszyscy tak patrzyli na krzyż i tak mówili o krzyżu, jak Twardowski w tym wierszu, który pan przytoczył, to byśmy tych problemów po prostu nie mieli.
Natomiast ja w mojej Archidiecezji Warszawskiej zrobiłem ostatnią niedzielę września taką niedzielą modlitwy, wynagrodzenia, ekspiacji za wszelkie zniewagi krzyża, mając na myśli wszystko, co się w naszym życiu dzieje, przede wszystkim krzyża tego, który jest w naszym życiu, który nie potrafimy dźwigać, który odrzucamy, który wyrzucamy często ze swojego życiowego powołania – rodzinnego, małżeńskiego. Ale także krzyża, który najbardziej jest uobecniony w Eucharystii, we mszy świętej, bo tam się krzyż uobecnia najpełniej i najwyraźniej. Oczywiście także miałem na myśli ten krzyż z Krakowskiego Przedmieścia.
Najważniejszą rzeczą jest to, żeby krzyżem nie ugrywać żadnych politycznych i niepolitycznych spraw. Krzyż nie jest narzędziem rozgrywek. Trzeba rozłączyć sprawy, które trzeba osiągać metodami politycznymi, w strukturach i organizacjach do tego powołanych. I myślę, że to rozdzielenie musiało nastąpić i nastąpiło, natomiast jest sprawą polityków, żeby w sposób godny podejść do dyskusji społecznej na temat upamiętnienia ofiar katastrofy. Bo myśmy apelowali jako biskupi dwa razy, bo jako prezydium i jako rada biskupów diecezjalnych, że nikt nie podważa potrzeby, i nawet apelowaliśmy o to, o upamiętnienie ofiar katastrofy. Natomiast nie można tego warunkować i osiągać krzyżem („Usuniemy krzyż, jak będzie upamiętnienie”), bo to jest właśnie manipulacja krzyżem. I myślę, że tego nie wolno nam było robić. Stąd dużo spokoju jest potrzebne i dużo takiego serdecznego ciepła wokół krzyża, który jest ważnym, jednym z najważniejszych symbolów chrześcijańskich, żeby on był w miejscu publicznym, bo ma prawo tam być, i taki krzyż między innymi stoi u nas w centrum Warszawy na Placu Piłsudskiego, ale żeby nie był przedmiotem sporu, takiego sporu, który bardzo często jest kłótnią.
W.M.: Bardzo dziękuję za rozmowę. Ksiądz arcybiskup Kazimierz Nycz, Metropolita Warszawski, w Sygnałach Dnia.
Abp K.N.: Szczęść Boże na cały dzień panu i państwu.
W.M.: Wszystkiego dobrego, dziękujemy bardzo.
(J.M.)