Traktat Ryski był jednocześnie klęską koncepcji federacyjnej Józefa Piłsudskiego. Ukraina, która miała być głównym państwem owej federacji definitywnie znalazła się w Związku Sowieckim.
- Ukraina była za słabym partnerem. Ukraińcy chcieli granicę na Bugu, my na Zbruczu. Na to szans nie było – mówił podczas audycji "Człowiek i Nauka" historyk, dr Janusz Osica.
Traktat Ryski poza wstępem zawiera 26 artykułów i do dziś jest oceniany jako jedno z najbardziej konkretnych uregulowań międzynarodowych w zakresie właśnie warunków zawarcia pokoju. Regulował on między innymi kwestie granicy, reparacji, komunikacji, transportu i praw mniejszości.
Jak stwierdził historyk Andrzej Sowa, który również był gościem audycji był to klasyczny kompromis, gdyż charakteryzował się tym, że żadna ze stron nie była zadowolona z ustaleń.- Ten kompromis nie przetrwał jednak próby czasu, z korektą na naszą niekorzyść. Zawierał totalne rozliczenie ze wszystkim: wymiana ludności, jeńcy wojenni, powrót do Polski dzieł sztuki, rekompensaty finansowe - opowiadał podczas audycji Andrzej Sowa, historyk, redaktor PR.
Jak stwierdził Sowa, wszystko byłoby pięknie, gdyby dotrzymano tych ustaleń.
Delegacja polska na rozmowy o zawieszeniu broni i zawarciu pokoju z Rosją Sowiecką 1920
- W zasadzie z pierwszego rozbioru Polski nie wróciło do nas nic. To, co wróciło było z drugiego rozbioru - wtrącił doktor Janusz Osica.
Dla Romana Dmowskiego był to kompromis, który uznał on za zwycięstwo. – Natomiast przegrał Piłsudski - stwierdził Andrzej Sowa. Niejako przyznaniem się marszałka do tej klęski była jego wypowiedź na spotkaniu w Kaliszu z internowanymi w Polsce oficerami ukraińskimi: "Ja was przepraszam panowie, ja was bardzo przepraszam, to miało być zupełnie inaczej".
Audycję przygotowała Dorota Truszczak
(mb)
Aby wysłuchać całej audycji na ten temat, wystarczy kliknąć "Człowiek i Nauka" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.