– To nieprawda, że w wierszach Wisławy Szymborskiej nie było patosu – mówi pisarz Józef Hen. – Był, tylko starannie ukryty, gdyż poetka go się krępowała, wstydziła. Ceniła codzienność.
Hen opowiada, że zmarła noblistka i jej partner, Kornel Filipowicz, byli bardzo przywiązani do serialu "Isaura". – Chcieli czuć, czym żyje społeczeństwo – tłumaczy. – Stąd też Wisławy zainteresowanie kiczem – dodaje.
Według Hena, gdy Szymborska mówiła o Nagrodzie Nobla jako o katastrofie sztokholmskiej, to było w tym trochę żartobliwej pozy, ale też rzeczywista obawa. – Nikt tak jak twórca nie zna swoich słabości. Wiedziała, że bardzo łatwo pójść na łatwiznę, "odpuścić sobie" – mówi Józef Hen.
Rozmawiał Przemysław Szubartowicz.
(lu)