Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Jedynka
Piotr Grabka 29.10.2013

James Blunt wybrał się na Księżyc w poszukiwaniu miłości

- Myślę, że czuć w tych piosenkach nostalgię i podejście w stylu starej szkoły, co daje jej pewną romantyczność. To jak lądowania na księżycu, które były przecież wyczynami całej ludzkości - mówił w Jedynce James Blunt w związku z niedawną premierą płyty "Moon Landing".
James BluntJames BluntWikipedia, lic. CC/Thesupermat

Czwarta płyta w dorobku brytyjskiego piosenkarza ukazała się 18 października. - Mam nadzieję, że na płycie "Moon Landing" osiągnęliśmy właśnie coś takiego, coś porównywalnego do pierwszej miłości - oceniał w "Muzycznej Jedynce" James Blunt.

Na swoich płytach nastrojowy i refleksyjny, w życiu codziennym brytyjski artysta jest człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. - Uważam siebie za szczęściarza. Sprzedanie milionów płyt i ruszenie na wielkie trasy koncertowe, gdzie mogłem pokazać się między innymi w Polsce, było dla mnie wielką przyjemnością. Uwielbiam dosłownie każdą minutę takiego życia. Sukces dał mi wolność w sprawach muzycznych. Nie muszę pisać z myślą, by ta muzyka się sprzedała, czy żeby podobała się ludziom z wytwórni płytowych. Piszę i nagrywam to, co chcę  – podkreślał James Blunt.

Miarą prawdziwego szczęścia według artysty nie jest jednak sukces zawodowy. - Celem życia jest bycie blisko z innymi ludźmi i dzielenie się wszystkim. Sukces nie polega na pieniądzach czy sławie, tylko na osiągnięciu szczęścia, a to mierzy się liczbą przyjaciół i tym, że jest się z nimi blisko - przekonywał James Blunt.

Rozmawiał Roman Rogowiecki.

pg