Gość radiowej Jedynki przyznał, że gdy były prowadzone rozmowy przy Okrągłym Stole, "strona solidarnościowa, niepodległościowa, nie miała tej świadomości, którą mieli "czerwoni" – czyli komuniści rządzący z nadania moskiewskiego – że interwencji już nie będzie, że system się wali, że oni sami zbankrutowali, więc muszą szukać jakiejś drogi wyjścia".
Bronisław Wildstein wspomina, że "Solidarność" cały czas mówiła o konieczności prowadzenia rokowań. - W związku z tym rozmowy były sprawą naturalną. Jan Olszewski się zorientował, że w pewnym momencie sytuacja się radykalnie zmieniała i pewne, zwłaszcza nieformalne ustalenia, które przy Okrągłym Stole się pojawiły, trzeba absolutnie zmieniać - mówi publicysta.
- Niestety, bardzo wielu tych czołowych negocjatorów ze strony "Solidarności" trzymało się porozumień m.in. dlatego, że weszli w nowe sojusze, nowe układy - tłumaczy publicysta, dodając, że "(...) większość ludzi, ze strony "Solidarności" miało dobre intencje".
- Oczywiści, jeśli ktoś był agentem to pojawia się pytanie, w jakiej roli on występuje. A poza tym byli tacy, którzy byli agentami kiedyś, a później się z tego wyrwali. Ale jednak ta świadomość, że coś na nich jest, że zbyt radykalne rozliczenie może ich "uruchomić", to też blokowało ich działania - wspomina działacz opozycyjny z okresu PRL.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
***
Audycja: W samo południe
Prowadzi: Jerzy Jachowicz
Gość: Bronisław Wildstein (pisarz, publicysta i dziennikarz)
Data emisji: 08.02.2019
Godzina emisji: 12.13
pkur