- Owszem, te pieniądze się znajdą, ale najpierw Ukraina musi być ich wiarygodnym odbiorcą. Konieczne są wewnętrzne zmiany i wiarygodny rząd, który podejmie się trudnych reform i będzie gwarancją ich wdrożenia. Nie stawiajmy wozu przed końmi - powiedział wykładowca Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW.
Protesty na Ukrainie: serwis specjalny >>>
Prof. Kuźniar porównał sytuację dzisiejszej Ukrainy do Polski z 1989 roku i przypomniał, że będąc w dużo gorszej sytuacji wsparcia finansowego nie otrzymaliśmy. - Kluczem były reformy i determinacja rządu, by je przeprowadzić - powiedział w audycji "Więcej świata" . Zgodził się jednak z prowadzącym Jarosławem Kociszewskim, że do sukcesu konieczne jest poparcie całego społeczeństwa. - Kluczową sprawą jest utrzymanie jedności sił opozycji, które doprowadziły do obalenia reżimu Janukowycza. Nie ma innej drogi, te trzy partie plus siły wspomagające muszą utrzymać jedność, pomimo normalnej konkurencji w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich, jeżeli chodzi o kierunek zmian na Ukrainie, aż uda się wprowadzić w życie reformy - powiedział.
Jego zdaniem Rosjanie, w swoim pragmatycznym podejściu, nie będą w tym procesie przeszkadzać. - Oni potrafią być realistami i potrafią się z sytuacją pogodzić. Mają swoje interesy na Ukrainie, które nie będą zabezpieczone, jeżeli dojdzie do podziału Ukrainy i dalszej konfrontacji - wyjaśnił.
Jak widzi rolę Polski i Unii Europejskiej w obecnej sytuacji? Czy na Ukrainie za jakiś czas może dojść do rozczarowania rewolucją? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z prof. Romanem Kuźniarem.
W sobotę rządzącego od 2010 roku Ukrainą Janukowycza odwołał parlament, półtora roku przed końcem kadencji. Posłowie uchwalili też, że wcześniejsze wybory prezydenckie odbędą się już 25 maja 2014 roku.
Problemy Janukowycza zaczęły się w listopadzie ubiegłego roku, gdy wbrew wcześniejszym zapowiedziom odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Od tego czasu w centrum Kijowa odbywały się masowe protesty przeciwko jego rządom. Z czasem, gdy ich skala rosła, 63-latek zdecydował o stłumieniu ich za pomocą milicji, którą z czasem wyposażył w ostrą amunicję. W starciach w Kijowie w ostatnim tygodniu zginęło ponad 80 osób.
"Więcej świata" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku o godz. 18.15.
(asz/mp)