- Po 20 latach od debiutu Świetlicki stał się nieusuwalnym elementem polskiej poezji, polskiej literatury – twierdzi juror Nagrody Poetyckiej Silesius prof. Piotr Śliwiński. - Jest jednym z tych autorów, który zachował ciągłość polskiej poezji. Jego korzenie, zwłaszcza romantyczne, są bardzo widoczne.
Oparciem dla Marcina Świetlickiego jest polszczyzna, język. To pozwala mu na uparte tworzenie. Krytyków lekceważy i nie liczy się z ich zdaniem. Pisze nie przeciw krytykom, ale przeciwko wszelkim dopustom losu. Jak mówi, jego przywiązanie do pisania przypomina przywiązanie chłopa do ziemi.
- Jestem potwornie upartym człowiekiem, jeśli czegoś się uchwycę, to się tego trzymam. Jako dziecko zacząłem pisać i czytać i nadal to robię. Właśnie uparcie. Wielokrotnie mi mówiono, żebym dał sobie spokój z pisaniem, mówiono mi, że nie powinienem robić wielu rzeczy. A ja je robię i robić będę – deklaruje Marcin Świetlicki.
- W tym roku nie mieliśmy wątpliwości, że nagrodę trzeba przyznać Marcinowi Świetlickiemu – mówi jurorka Justyna Sobolewska. – W zeszłym roku ukazał się tom wierszy zebranych, który pokazał skalę tej poezji.
Prof. Śliwiński, zauważył, że powinniśmy i nie powinniśmy zapominać, że Świetlicki jest młodym poetą. Zapomnieć powinniśmy, bo ma 50 lat i duży dorobek. Nie zapomnieć, bo w jego wierszach nie doszło do osiągnięcia stanu dojrzałości jako stanu równowagi, uporządkowania, rezygnacji… Ciągle jest drapieżny, bolesny i "zaczepialski". Nie tylko w wierszach:
- Uważam podpórki, którymi podpierają się inni poeci i pisarze, za haniebne! – mówi laureat Nagrody Silesius. - Kiedy czytam kolejny czyjś wiersz, w którym pojawia się "motyw malarstwa Vermeera", to myślę sobie, że oni uderzają w rzeczy oswojone, bezpieczne… A ja mam dość czytania wierszy oswojonych przez czytelnika. Czytelnik powinien być drażniony, zaniepokojony. Bo życie na tym polega.
Gala wręczenia nagrody Silesius odbędzie się dziś we Wrocławiu.
Audycję przygotowała Dorota Gacek.