Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Dwójka
Ludwika Mastalerz 02.04.2011

Chcą sprzedać polską kulturę

Zapominamy, że kultura jest towarem i to znakomitym. Polska oferta kulturalna mogłaby się stać naszym najlepszym produktem eksportowym.
Fragment okładki komiksowej antologii Chopin New Romantic, wyd. Kultura Gniewu 2010Fragment okładki komiksowej antologii "Chopin New Romantic", wyd. Kultura Gniewu 2010źr. www.kultura.com.pl
Posłuchaj
  • Kultura jako towar
Czytaj także

Badania wśród zagranicznych dziennikarzy i organizatorów wyjazdów pokazują, że najczęstszym skojarzeniem ze słowem "Polska" jest... "kultura". Byłaby ona zatem naszym znakomitym towarem eksportowym. Towarem? Czy to nie brzmi strasznie?

- Nie mam takich przesądów - mówił w "Sezonie na Dwójkę" dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza Paweł Potoroczyn. - Kultura jest produktem i jako taka podlega obrotowi i wymianie. I nadal budzi emocje.

- Jako historyk sztuki myślę o kulturze w wymiarze sacrum - dodał prof. Jacek Purchla, dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie. - Jako ekonomista myślę w wymiarze towarum: zasobu prorozwojowego. Dziedzictwo to nie balast, ale szansa, produkt turystyczny, rynek pracy, fundament budowania marki.

Istotnie, wydatki na kulturę stanowią inwestycję, która się zwraca. Choć nikt tego nie policzył, w Polsce przemysł związany z kulturą - rozumiany szeroko - generuje nawet 4 procent PKB. Kultura to nie tylko filharmonie i teatry, ale także gry komputerowe, komiks, niektóre dyscypliny sportu, rock'n'roll, jedzenie...

Wydarzenia kulturalne generują zyski do budżetów lokalnych, a także do budźetu państwa między innymi dzięki zystkom z turystyki - co dziesiąta podróż w Unii Europejskiej jest motywowana konsumpcją dóbr kultury. - Popieram inicjatywę, aby na kulturę przeznaczać 1 procent budźetu państwa - mówił dyrektor Potoroczyn. - Kultura może kreować miejsca pracy, podnosić narodowe IQ, mieć istotny wpływ na PKB, ale wymaga impulsu o randze cywilizacyjnej.

Z okazji polskiej prezydencji w Unii Europejskiej Instytut Adama Mickiewicza planuje 400 wydarzeń kulturalnych w 100 dni i w 10 strefach czasowych. Istotne jest, aby nie skończyło się na pojedynczych projektach. - Metoda polega na tym, by być stale obecnym, by nie pozwolić żadnemu dużemu wydarzeniu międzynarodowemu odbyć się bez naszego udziału - mówiła Joanna Karasek, dyrektorka Instytutu Polskiego w Madrycie. - Ważny jest dialog z sąsiadami. To pozwala wyrwać się z okowów etnocentryzmu - dodał prof. Purchla, zaś dyrektor Potoroczyn podsumował: - Każdy z projektów jest tak konstruowany, żeby efekty trwały jak najdłużej. Osiągamy to przede wszystkim przez budowanie więzi. Nie na poziomie rządów, ministerstw czy instytucji, ale - ludzi. To osobiste więzi między twórcami napędzają międzynarodową wymianę kulturalną.

Audycję przygotował Jerzy Kisielewski.

Aby dowiedzieć się więcej, wystarczy kliknąć ikonę dźwięku w ramce "Posłuchaj" po prawej stronie.