Nowe przepisy zderzyły się bowiem z lokalną rzeczywistością, z pustawą nierzadko gminną kasą, która spowodowała, że głównym kryterium wyboru firm do odbioru i zagospodarowania odpadów stała się w większości przetargów cena, a także z nieprzewidzianą przez autorów ustawy ... pomysłowością nieuczciwych przedsiębiorców. Jej efektem okazały się różnego rodzaju sztuczki stosowane po to, aby odpady nie trafiały do wybudowanych przez gminne bądź prywatne spółki lokalnych instalacji , na które poszły niemałe pieniądze (ok. 4 mld zł. w ciągu minionych 10 lat), w tym sporo z funduszy Unii Europejskiej, a które teraz alarmują, że trafia do nich zaledwie połowa z przewidywanych dostaw odpadów .
Poprzednie audycje z cyklu "Czysta gmina" znajdziesz tutaj >>>
A gdzie się podziała reszta, skoro nie znalazła się w lasach? Odpowiedź jest prosta, choć zapewne dla ustawodawcy musi być zaskakująca. Nikt bowiem nie przewidział, że wystarczyło pozmieniać kody z odpadów komunalnych na mineralne (tzn. piasek, pył, gruz itp. ), by móc bez przeszkód (za to taniej, skoro się wygrało przetarg najniższą ceną…) wywozić nasze śmieci do żwirowni i wypełniać ich wyrobiska spokojnie, bez zagrożenia nagłą kontrolą inspektorów z ochrony środowiska, bo ci na wypadek tego rodzaju pomysłowości nieuczciwych przedsiębiorców nie zostali niestety przeszkoleni.
Przykładów twórczej inwencji w obchodzeniu przepisów nowej ustawy jest więcej – inna sztuczka z zamianą kodów umożliwiła na przykład, niedopuszczalną w założeniach ustawy, migrację odpadów z jednego województwa do drugiego. W ten oto sposób lokalne RIPOK-i tracą połowę obrotów, a zatem osiągną połowę wyniku ekonomicznego i nie minie rok, jak przyjdzie im zwrócić, kto wie, czy nie całe (a nie tylko połowę) pieniądze otrzymane na te inwestycje z unijnych funduszy.
Tego wszystkiego autorzy Ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach nie przewidzieli, ale czy wnioski z tych pierwszych doświadczeń znajdą się w już zapowiedzianej przez ministra środowiska nowelizacji? Czy poza usprawnieniem przepływu informacji o nowych przepisach od władz samorządowych do mieszkańców, poza uporządkowaniem deklaracji śmieciowych i kolorów worków do segregacji odpadów, znajdą się tam paragrafy zezwalające na szybkie wyeliminowanie firm, które po wygraniu przetargów najniższą ceną, nie poradziły sobie z rzetelnym wykonaniem swoich obowiązków związanych z odbiorem odpadów i ich zagospodarowaniem?
Czy wreszcie też znajdą się narzędzia do pokonania obecnego niedowładu służb nadzoru nad prawidłowością wdrażania nowych przepisów przez wszystkich uczestników systemu utrzymania porządku i czystości w konkretnej gminie? Takie pytania zadają dziś sobie nie tylko przedsiębiorcy z śmieciowej branży, ale zapewne i ci mieszkańcy naszego kraju, którym się marzy, że wreszcie kiedyś doczekamy się w Polsce prawa, w którym wszystko będzie jasne, które nie będzie zawierało ścieżek pozwalających to prawo omijać.
Zachęcamy do słuchania naszych audycji oraz pisania do nas na adres: czystagmina@polskieradio.pl.
Halina Lichocka