Archiwista z Sewilli odnalazł cztery dokumenty świadczące o tym, że pisarz był poborcą Floty Królewskiej i nie żył w wielkiej biedzie, jak dotychczas sądzono. Okazało się też, że otrzymywaną w Andaluzji pensję przekazywał kobiecie, o której istnieniu dotychczas nie wiedziano.
Owa tajemnicza pani nazywała się Magdalena Enriquez i była tzw. biszkopciarką - wyrabiała ciasta. Cervantes własnoręcznie napisał upoważnienie pozwalające kobiecie do odbierania jego pensji. Dlatego można sądzić, że była wdową, bo tylko one mogły osobiście odbierać pieniądze. Jednak później, w pamiętnikach, pisarz ani razu nie wymienia tej osoby.
Dzięki odnalezionym dokumentom okazało się, że ówczesna pensja Cervantesa była wysoka. Dlatego autor Don Kichota nie żył w biedzie. W Andaluzji mieszkał przez 15 lat i w imieniu Filipa II pobierał żyto i owies, które dostarczano królewskiej flocie i ładowano na galeony pływające do Ameryki Południowej.
Jego chlebodawcą był Cristobal de Barros, ówczesny armator i konstruktor okrętów wojennych. Statki Barrosa uczestniczyły między innymi w bitwie morskiej pod Lepanto, w 1571 roku, między chrześcijanami a muzułmanami, w której wziął udział też Cervantes.
(IAR)