Był to tak zwany rozbłysk klasy X - miał wielkość Jowisza i należał do najbardziej gwałtownych zjawisk zachodzących na Słońcu. Tuż po nim nastąpił tak zwany koronalny wyrzut masy - nasza macierzysta gwiazda wyrzuciła w przestrzeń kosmiczną duże ilości naładowanych cząstek.
Pędzą one z prędkością 900 kilometrów na sekundę i już zaczynają docierać do Ziemi. Naukowcy spodziewają się raczej niewielkiej burzy magnetycznej: - Przede wszystkim to będą piękne zorze polarne, widziane głównie na północy Ameryki czy w północnej Europie. Jeśli chodzi o burzę magnetyczną, to ja bym się raczej nie obawiał poważniejszych skutków - mówi szkocki astronom dr Martin Hendry.
O tym, że rozbłysk będzie raczej niegroźny, zapewnił IAR także astronom dr Paweł Preś z Uniwersytetu Wrocławskiego. O pewnym, choć niewielkim niebezpieczeństwie mówi NASA; chińskie media podały jednak, że już zakłócona została łączność radiowa na falach krótkich.
21 lat temu podobny rozbłysk sparaliżował sieci energetyczne w Kanadzie, był on jednak siedem razy potężniejszy od obecnego. Sama siła wybuchu nie przesądza o konsekwencjach dla Ziemi; istotne jest także to, w którym kierunku zmierzają naładowane cząstki.
(iar)