Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
IAR
Anna Borys 11.09.2014

Polska żywność popłynie do Azji. Cel to m.in. Birma i Wietnam

Birma dzięki odwilży, Wietnam za sprawą prężnego polskiego lobby, a Chiny z powodu przebudowy modelu gospodarki. Azjaci czekają na polską żywność - czytamy w "Pulsie Biznesu".
Nasi producenci muszą szukać nowych rynków zbytu dla swoich produktów, ale potrzebują do tego wsparcia ze strony państwa.Nasi producenci muszą szukać nowych rynków zbytu dla swoich produktów, ale potrzebują do tego wsparcia ze strony państwa. sxc.hu

Gazeta pisze, że zdaniem producentów nie należy płakać nad utratą rosyjskiego rynku z powodu embarga, ale walczyć mocniej o południe i wschód Azji. Można tam eksportować produkty mleczne, świeże owoce i warzywa, a także mięso.

Rząd promuje eksport

Resort gospodarki jeszcze w tym roku ma ruszyć z nowym naborem wniosków o wsparcie działań promocyjnych - udziałów w targach, seminariach, konferencjach, przygotowaniach wydawnictw promocyjnych, ale też o dofinansowania certyfikatów wymaganych na zagranicznych rynkach. Działania te zostaną pokryte z budżetu ministerstwa.
Zdaniem Bogdana Góralczyka, byłego ambasadora Polski w kilku krajach południowo-wschodniej Azji, do najciekawszych rynków dla sektora rolno-spożywczego należą Chiny, które zmieniają całkowicie swój model rozwoju. - Nie chcą go dłużej opierać na inwestycjach i eksporcie, ale przebudowywać mentalność społeczeństwa na wewnętrzną konsumpcję. To niebywała szansa dla naszych wyrobów - przekonuje Góralczyk.

Nasz cel to Birma
Drugi jego typ to Birma, która przechodzi okres politycznej odwilży. - Rynek z ponad 60 milionami ludności otwiera się właśnie na wszystko - mówi były ambasador. Radzi też zwrócić uwagę na Wietnam. - Żyje tam kilkadziesiąt tysięcy Wietnamczyków wykształconych w Polsce, mówiących po polsku i rozumiejących nasz kraj i nasze interesy. Powinniśmy mocniej to wykorzystać - przekonuje Bogdan Góralczyk.

IAR, abo