- Tak naprawdę NFZ ogranicza się tylko do funkcji płatnika i kontrolera i to na takiej zasadzie, że szuka możliwości jak nie zapłacić placówce medycznej za pacjenta – mówi Dobrawa Biadun.
Problemy z monopolistami są wszędzie takie same. Dyktują ceny i warunki. W przypadku NFZ monopolistyczna pozycja nie wpływa w żaden sposób na poprawę jakości obsługi pacjenta.
Co robić z centralą NFZ
- Należy rozważyć kwestię, co zrobić z centralą NFZ. Oddziały terenowe muszą przecież pozostać, bo nie da się jednym cięciem w przypadku opieki nad chorymi ludźmi wszystkiego załatwić. Kiedyś zastanawiałam się nad tym, czy jeśli NFZ jest tak naprawdę pośrednikiem płatności naszej składki, to czy tej funkcji nie mógłby pełnić Zakład Ubezpieczeń Społecznych? Jeżeli oddalibyśmy wtedy oddziałom terenowym więcej uprawnień do tego by kreować politykę zdrowotną regionie, to powstaje pytanie na ile dyrektorzy tych oddziałów byli by w stanie zadbać o to by kontraktowanie faktycznie było oparte na jakości i opiece pacjenta a nie na potrzebach indywidualnych poszczególnych stron uczestniczących w konkursie ofert – tłumaczy ekspert Lewiatana.
Dodatkowe ubezpieczenia elementem zmian
Trzeba pamiętać o tym, że szczególnie przy placówkach szpitalnych większość z nich to są placówki publiczne. Powstaje pytanie, która powinna mieć wyższy kontrakt? Czy placówka ministra zdrowia, czy MSW, czy wojewody?
- Moim zdaniem odejście od monopolu NFZ tak naprawdę powinno polegać na tym, że wprowadzamy innych ubezpieczycieli czyli dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Tym samym dajemy szansę konkurencji na tym rynku. Nie byłoby jednego funduszu, który by o wszystkim decydował, tylko to pacjenci mieli by prawo do tego by swoje składki przekazywać do innych podmiotów. Te inne podmioty podpisywałyby umowy z placówkami medycznymi i mielibyśmy prawdziwą konkurencję – mówi Dobrawa Biadun.
Arkadiusz Ekiert, asop