Fabuła tego baśniowego, metaforycznego komiksu, opisuje losy Emigranta, który opuszcza Stary Ląd. Nad Miastem, w którym mieszkał razem z Rodziną, wisi niczym Przestroga nieokreślone Zło. Po przepłynięciu Oceanu, Mężczyzna trafia na Nowy Kontynent, niemalże Ziemię Obiecaną. To Kraj Możliwości, który oferuje podobnym mu Emigrantom nowe życie, jednak odnalezienie się w odmiennej rzeczywistości nie jest łatwe. Wszystko jest inne – zwierzęta, domy, pojazdy, nie wspominając o języku i alfabecie. Mężczyzna szuka dla siebie miejsca, a chodząc w poszukiwaniu pracy czy noclegu, trafia na podobnych mu Uciekinierów z różnych części świata. Każda z poznanych osób to kolejna historia i kolejny dramat.
Podróż samotnego Mężczyzny za ocean to tylko pretekst, by zaprezentować ciężki los tułaczy z minionego stulecia. Tan nawiązuje do wojny, holokaustu, ale również jakże powszechnego dziś wyzysku. Fabułę komiksu trudno umiejscowić w określonych czasach – może to być okres drugiej lub pierwszej wojny światowej, ale przeżycia bohaterów są aktualne i dla współczesnych imigrantów, którzy porzucili swoją ojczyznę w poszukiwaniu bezpieczeństwa. Samotny Mężczyzna, to jednocześnie francuski Żyd czy Polak z Kresów z końca lat 30-tych minionego wieku, jak i ubiegłoroczny uchodźca z Osetii Południowej. Tan podkreślił też uniwersalność swojej opowieści odrealniając Nowy Ląd, na który trafiają Uciekinierzy wszystkich narodowości. To kraj cudów, którym dla niektórych stała się Ameryka, a którym dla ojca autora okazała się Australia.
"Przybysz" to komiks niemy, jednak dla Tana porozumiewanie się bez słów nie ma zbyt dużo tajemnic. W prosty i czytelny sposób opowiada on historię pozbawioną dialogów, pełną za to uniwersalnych i dla każdego zrozumiałych symboli. Niema konwencja tego dzieła nadaje też historii dodatkowe konteksty. Bohater nie umie porozumiewać się w języku nowego państwa, tak samo zresztą jak każda z kolejnych poznawanych postaci, które przyjechały z innych części świata. Brak dialogów i niezrozumiały alfabet potęgują uczucie alienacji w Nowym Świecie. Zbliżają też ten komiks do filmów niemieckich ekspresjonistów, do których dzieł Tan wydaje się momentami również nawiązywać wizualnie, w podobny sposób deformując rzeczywistość.
Atmosferę retro pogłębia też sposób wydania komiksu, stylizowanego na album z fotografiami podróżnika z początku minionego stulecia. Dominuje sepia, niektóre kadry wydają się podniszczone niczym stare, starte na zagięciach fotografie, a strony zadrukowano w sposób imitujący wiekowy, nadszarpnięty już mocno papier.
Komiks Shauna Tana to dzieło wyjątkowe, od samego pomysłu, aż po wspomniany sposób wydania. Z pewnością docenimy wizję bajkowego świata, subtelną grafiką, odniesieniami do historii, finezją niemej narracji. Największe wrażenie robi jednak ponadczasowość i uniwersalność tego komiksu. Docenili ją jurorzy prestiżowego festiwalu w Angoulême, docenił Art Spiegelman, autor "Mausa" i syn uchodźców z Polski, doceniła także Marjane Satrapi, dorastająca w Teheranie, a żyjąca obecnie w Paryżu autorka "Persepolis". Teraz w końcu docenić dzieło Tana mogą i polscy czytelnicy.
Przemysław Pawełek