Dwójka
Ula Czerny
12.04.2013
Scenografia? Lepiej budować niż adaptować
- Trzeba budować na hali. We wnętrzach naturalnych zawsze wychodzi, że coś jest niedobre - mówił w Dwójce o pracy scenografa filmowego Andrzej Haliński, artysta, który stwarzał światy dla rodziny Połanieckich, królowej Bony i Nikodema Dyzmy.
Magdalena Różańska w filmie "Dziewczyna z szafy", scenografia: Andrzej Halińskimat. prasowe
Galeria
Posłuchaj
-
Andrzej Haliński w rozmowie z Magdaleną Juszczyk (W Dwójce raźniej)
Czytaj także
O wyższości sztucznych scenerii nad tymi naturalnymi mówił również w kontekście filmów współczesnych. W audycji z cyklu "W Dwójce raźniej" opowiadał między innymi o pracy nad obrazem Bodo Koxa "Dziewczyna z szafy". - Zbudowaliśmy całe piętro bloku z lat 70., te wszystkie mieszkania - mówił o zrekonstruowanym "w hali" świecie filmu. - Wolę budować niż adaptować jakieś wnętrza naturalne, bo tam zawsze wychodzi, że coś jest niedobre, że nie pasuje do scenariusza.
Andrzej Haliński związany jest z filmem od ponad 40 lat. Przygotowywał scenografię w obrazach o rodzinie Połanieckich, królowej Bonie i Nikodemie Dyzmie, współpracował z Piotrem Szulkinem ("Wojna światów - następne stulecie" 1981 r), Januszem Majewskim ("Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", 1982; "C.K. Dezerterzy", 1985), Jerzym Hoffmanem ("Ogniem i mieczem", 1999; "Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem", 2003) i Wojciechem Jerzym Hasem ("Pismak", 1984).
W rozmowie z Magdaleną Juszczyk scenograf mówił m.in. o swoim mistrzu, Wojciechu Hasie. Zdradzał także, jak współpracuje się z niemieckimi producentami filmowymi.
Zapraszamy do wysłuchania audycji.