Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, wyjaśnia, że marsz upamiętnia ofiary Zagłady - nie tylko tych, którzy zginęli w getcie warszawskim, ale wszystkie ofiary systematycznej akcji mordowania Żydów, którą Niemcy przedsięwzięli w Polsce w czasie wojny. Podkreślił, że odmieniła ona całkowicie oblicze Warszawy, wielu miast i miasteczek w Polsce.
Podczas marszu nie było żadnych przemówień; były modlitwy żydowskie i chrześcijańskie. Psalmy odmawiano wspólnie po polsku.
Jak mówi Ewa Klinger z Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, formą upamiętnienia mieszkańców getta było także czytanie imion i nazwisk osób, które tutaj mieszkały,wraz z informacją o tym, czy się uratowali lub informacją o dacie i okolicznościach śmierci. - To jest bardzo ważny i wzruszający moment - dodaje Ewa Klinger.
Uczestnicy zatrzymywali się kolejno przy Drzewie Sprawiedliwych, pomniku Szmula Zygielbojma, bunkrze przy Miłej 18 oraz kamieniu pamięci Janusza Korczaka. Marsz zakończył się przy pomniku na Umschlagplatz, skąd Niemcy wywozili warszawskich Żydów do obozów zagłady.
Marsz organizowany jest od 25 lat przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów.
IAR/agkm