Trzy tygodnie temu w kraju skończył się lockdown, ale teraz mieszkańcy Walii znów będą musieli pogodzić się z ograniczeniami. - Fakty są jednoznaczne - przekonywał pierwszy minister Walii Mark Drakeford. - Jeśli nie podejmiemy działań teraz (...) to według naszych modeli ta zima przyniesie od 1000 do 1700 zgonów, którym można zapobiec - mówił szef regionalnego rządu.
Brytyjski rząd ogłosił "świąteczną bańkę" w czasie pandemii. Wywołało to falę krytyki
W walijskich pubach i restauracjach serwowane będą tylko napoje bezalkoholowe. W dodatku krócej - bo lokale będzie trzeba opuścić do godziny osiemnastej. Kina, teatry i sale koncertowe znów będą musiały zamknąć drzwi. Atrakcje turystyczne na zewnątrz pozostaną otwarte.
Administracja w Cardiff zapowiada pomoc: już istniejące programy wsparcia, uruchomione przez rząd centralny w Londynie uzupełni teraz prawie 200 mln funtów dla hoteli i lokali gastronomicznych. Ale właściciele pubów nie kryją niepokoju, a Nigel Farage, lider Brexit Party, która obecnie zajmuje się kwestionowaniem zasadności lockdownów i podobnych do nich mechanizmów, już ostrzegł, że ograniczenia zniszczą branżę.