Słupski parlamentarzysta Platformy Obywatelskiej w rozmowie z "Głosem Pomorza" przyznał, że nie wiedział o kłopotach Ewy R., a do grona znajomych dodał ją "odruchowo".
- To działa podobnie jak w Naszej Klasie, do grona znajomych zgłaszają się osoby, których nie widziało się kilka lat i nie wiadomo, co się z nimi dzieje oraz co mają na sumieniu. Ewa R. zgłosiła chęć bycia znajomą na Facebooku podobnie jak wiele innych osób i odruchowo ją zaakceptowałem - tłumaczy parlamentarzysta i zapewnia, że była to znajomość "bez znaczenia".
Ewa R. była instruktorką i kuratorką wystaw w słupskiej Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej, słupska prokuratura ściga Rybską listem gończym. Wraz z Władysławem Kaźmierczakiem, ówczesnym dyrektorem placówki, są podejrzani, o to, że jako funkcjonariusze publiczni przekroczyli swoje uprawnienia i wyłudzili publiczne pieniądze na szkodę galerii. Od kilku lat przebywają w Wielkiej Brytanii.
Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>
Zbigniew Konwiński od razu zareagował na zaistniałą sytuację i na Facebooku zamieścił następujące wyjaśnienie: "Właśnie się dowiedziałem, że do znajomych na fb zaakceptowałem osobę ściganą listem gończym. Potwierdzając zaproszenie od znajomego: potwierdzam znajomość, prawdopodobieństwo znajomości, a zazwyczaj po prostu zawarcie znajomości. Nie wnikam w życiorysy ani ich nie akceptuję, akceptuję zawarcie znajomości. Szkoda, że tej oczywistej oczywistości nie każdy rozumie...".
"Głos Pomorza"/mr