- W internecie zrobiłem sobie research na temat różnych mniejszych lub większych gwiazd, przez cieniutką słomkę wyciągnąłem z tego całą żółć i napisałem "I Can't Get No Gratisfaction" - opowiada gość "DJ Pasma". - Czy w ten sposób wyruszyłem na wojnę z wiatrakami? Być może tak, ale przekonanie, że żyjemy w czasach, w których wszystko jest dozwolone, a chamstwo zwłaszcza, jest po prostu złe. Jeżeli za komuny pisałem teksty, za które ścigała mnie policja polityczna to przecież nie będę się traz bać linczu w internecie.
Czytaj także Grabaż: 10-lecie Strachów na lachy to dobry moment, by rozwiązać zespół
"I Can't Get No Gratisfaction" promuje najnowszą płytę Strachów na Lachy, która dotarła na 2 miejsce zestawienia OLiS, czyli Oficjalnej Listy Sprzedaży. Warstwa tekstowa tradycyjnie jest dziełem Krzysztofa Grabowskiego i jak zwykle stanowi autorski komentarz do rzeczywistości: - Ostatnio uświadomiłem sobie, że my, mężczyźni, jesteśmy płcią zstępującą i powoli zanikającą - mówi Grabaż. - Znowu grozi nam powrót krwiożerczego matriarchatu, a my, z dnia na dzień, liczymy się coraz mniej. Współczesna kobieta od współczesnego mężczyzny wymaga, żeby był odkurzaczem, buhajem i bankierem. A to tak nie działa.
Żeby dowiedzieć się co łączy Grabaża z Muńkiem Staszczykiem i Kazikiem oraz jakie niedostatki zawierała "Dodekafonia" posłuchaj nagrania dołączonego do artykułu.
kul