Na Youtubie można zauważyć, że większość kanałów należy do mężczyzn. Według vlogera, Martina Stankiewicza dzieje się tak, ponieważ polscy internauci jeszcze nie dorośli do filmów robionych przez kobiety. - Komentarze pod filmami vlogerek są często seksistowskie. Gdybym był kobietą i przeczytał te komentarze, to prawdopodobnie usunąłbym kanał, a potem zamknął się w pokoju bez klamek i nigdy z niego nie wyszedł - tłumczy gość Czwórki.
Czytaj także: Mówiąc inaczej w Czwórce <<<
Martin Stankiewicz w studiu Czwórki
Popularnym narzędziem marketingowym, używanym w produkcjach filmowych stał się tak zwany "product placement". Zabieg ten polega na sprytnym umieszczeniu reklamy tak, aby promocja produktu nie rzucała się odbiorcy w oczy, ale jednocześnie trafiła do jego świadomości. Ta technika, w związku z rosnącą popularnością filmów w serwisie Youtube, trafiła także do sieci. Według Stankiewicza polscy zleceniodawcy już rozumieją, że lokowanie produktu w sposób rażący odbiorcę jest "słabe”. - Dlatego potrafimy znaleźć takie rozwiązania, żeby był zadowolony zarówno klient, jak i vloger - tłumaczy gość "Poranka OnLine”.
Martin Stankiewicz wyjaśnia podczas rozmowy z Michałem Migałą i Mariuszem Infuleckim, że blogerzy z Youtube’a nie są dla siebie kompletnie obcymi osobami. Okazuje się, że vlogerzy znają się, a nawet kumplują. - My potrafimy się spotkać na piwie i przez dwie godziny opowiadać, kto ma ile subskrybentów - zdradza gość Czwórki.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z audycji " Poranek OnLine ".
bc/kd