- Natręt, który cały czas "lata" za tobą po sklepie, prześladuje cię i pyta, czy czegoś nie potrzebujesz - precyzuje jedna z słuchaczek Czwórki i skarży się, że do kilku sklepów już od dawna nie zagląda, bo zawsze, gdy tam wchodziła, natychmiast "dopadali ją" superuprzejmi eskpedienci. - Pewna sprzedawczyni przez cały czas nagabywała mnie, pytając, jak może mi pomóc - wspomina inna słuchaczka. - W końcu odpowiedziałam jej, że "materialnie", bo ten sklep był bardzo drogi.
Po drugiej stronie osi zainteresowania klientem znajduje się tzw. "sprzedawca-olewus". - Wygląda, jakby siedział w swoim sklepie za karę - opowiada respondentka naszej sondy. - Rozumiem, że nie każdy marzy o tym, by u szczytu kariery zawodowej wylądować za ladą, ale trochę uśmiechu zawsze się przyda.
Są też sprzedawcy, którzy od samego początku uważają, że już nas poznali. Oceniwszy, czy mamy pieniądze, czy nie, traktują nas w adekwatny do swoich spostrzeżeń sposób.
Więcej o tym, co najbardziej nas w sklepach denerwuje, a do których z nich chętnie wracamy, jaki jest najbardziej drażniący typ sprzedawcy (nie, jeszcze go nie wymieniliśmy ;)), a co denerwuje przedsiębiorców w nas, klientach, dowiesz się, słuchając nagrania materiału reporterskiego z "Poranka OnLine".
(kd)