Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Czwórka
Joanna Łopat 23.07.2013

Wakacje w PRL - w Polsce schabowy, a w Rosji kawior

Mleko od krowy w stołówkach, schabowy w restauracjach, w Rosji szampan z kawiorem, a przy stole kapitańskim, homary i krewetki - komunistyczne menu wspominają Zbigniew Wodecki i Paweł Stasiak.
Katowice 1971. Bar Bistro.Katowice 1971. Bar Bistro.PAP/Stanisław Jakubowski
Posłuchaj
  • Menu czasów PRL wspominają Zbigniew Wodecki, Paweł Stasiak i Izabela Skrybant w materiale Kamila Jasińskiego.
Czytaj także

- Jadło się to, co było na zakładzie – wspomina Zbigniew Wodecki. - Wtedy jedzenie było inne, bo było prawdziwe. Bez konserwantów. Wtedy mleko było z krowy. Nie było stacji benzynowych i możliwości kupienia czegoś po drodze. Dlatego każdy miał jakieś zaopatrzenie - kanapki, jajka na twardo, kawałek kurczaka. Dzięki temu, że musieliśmy kombinować, to było weselej.
Paweł Stasiak z Papa Dance mówi, że podobno podczas festiwalu piosenki w Opolu przewidziany był dodatkowy przydział mięsa. – To dało się zauważyć w sklepach i ofercie restauracji takich jak Hotel Opole, Zajazd kasztelański. Tam podawano kotlet schabowy z zasmażaną kapustą i ziemniakami. Na Śląsku można było zjeść kluski śląskie z roladą wołową i modrą kapustą.
Inaczej było w Rosji. Wokalista zespołu Papa Dance opowiada, że w rosyjskich restauracjach wybór z menu był ograniczony do „pierwoje” i „wtoroje”. – Ale tam był zawsze kawior i szampan. Tym można się było ratować.
Egzotyczne menu na statku Batory, w drodze do Ameryki, wspomina Izabela Skrybant. Wokalistka Tercetu Egzotycznego była zaproszona do stołu kapitańskiego, gdzie: - Przy stole siedziało wielu zacnych gości – ambasadorów i konsulów. Podają krewetki, a ja mówię dziękuję. Podają homary – dziękuję. W pewnym momencie zapytałam: Kapitanie, a czy są pierogi ruskie? Wywołałam konsternację przy stole. – Ależ oczywiście. Ale ja specjalnie dla Pani zamówiłem takie wyszukane dania. - odpowiedział kapitan, a Izabela Skrybant, w materiale Kamila Jasieńksiego, wyznała, że nigdy nie była pruderyjna. – Mówiłam to, co czułam.

jl