Czwórka
Joanna Łopat
10.09.2013
Jesienny urlop w PRL dla ludzi o mocnych nerwach
Latem, w czasach PRL, w wielu zakładach pracy tematem dnia były urlopy. Ale niezależnie od pory roku, trzeba było wyrobić normę...
Biuro domów wypoczynkowych Funduszu Wczasów Pracowniczych (FWP) w Spale.PAP/Andrzej Zbraniecki
Posłuchaj
-
Jesienne wczasy PRLu (Stacja Kultura/ Czwórka).
Czytaj także
- Od początku roku utrzymujecie wysokie tempo pracy. Wyniki są dobre. Ale czy zdołacie to tempo utrzymać w miesiącach letnich, w okresie urlopowego szczytu? – inżyniera ze stoczni pytał dziennikarz Rozgłośni Szczecińskiej.
Nie było innego wyjścia. Dlatego w czasie, kiedy większość pracowników wyjechała na wakacje, o tempo pracy dbali ci, którzy swój urlop zaplanowali na czas jesieni.
- Niektórzy z mocniejszymi nerwami wstrzymali się od urlopów. Czy im się to opłaciło? – pyta dziennikarz.
Kuracjusze z Krynicy zapewniają, że tak. Jesienią można podziwiać przyrodę, a nawet się opalić.
- Temperatura zwykle jest dość wysoka – zapewnia jeden z wczasowiczów. – Kuracjusze, którzy wyjeżdżają na Górę Parkową w Krynicy Górskiej mają ogorzałe twarze, jakby leżeli na słońcu letnią porą.
jl