Zwierzęta, które widzimy w ogrodach zoologicznych pochodzą głównie ze specjalnych hodowli. - Podstawowym "źródłem" zwierząt są inne placówki zoo – mówi Ryszard Topola z warszawskiego ogrodu. – Współpraca między nimi opiera się na tzw. Europejskim Planie Kolekcji, który zakłada, jakie gatunki i w jakich ilościach powinno się trzymać. Decyzje o transferze zwierzęcia z jednego zoo do drugiego podejmuje specjalny zespół koordynujący hodowlę danego gatunku.
Nad tym, do którego ogrodu zoologicznego trafi zwierzę czuwają także międzynarodowe organizacje. – Zwierzęta zagrożone wymarciem należą do tzw. hodowli koordynowanych – tłumaczy Radosław Ratajszczak, prezes zarządu zoo we Wrocławiu. – Ich pracownicy sprawdzają w księgach rodowodowych, gdzie urodziło się jakie zwierzę i wybierają zwierzęta najmniej spokrewnione, by dalej móc prowadzić hodowle.
Ogrody zoologiczne nigdy też nie płacą za zwierzęta, które do nich przyjeżdżają. – Nie sprzedajemy ich, ani nie kupujemy – tłumaczy zoolog Herald Schwammer z wiedeńskiego zoo. – Mamy zaś duże osiągnięcia w hodowli słoni i pingwinów, więc oddajemy je innym ogrodom. Wcześniej jednak zawsze sprawdzamy, czy dana placówka ma odpowiednie warunki i wyposażenie, by je przyjąć.
Dlatego zwierzęta podróżują często na drugi koniec świata. Do Polski przyjadą niebawem z Antwerpii dwa okapi, które wylądują w ogrodzie we Wrocławiu. – Okapi są marzeniem wielu ogrodów zoologicznych, gdyż rozmnażają się w bardzo powoli – tłumaczy Ratajszczak. – Perłami w koronie są także pandy wielkie.
Tymczasem 22 września obchodzimy Światowy Dzień Nosorożca. Choć niewiele się o nich mówi, nosorożce to zwierzęta pod ochroną, zagrożone wyginięciem.
(kd)