Arnoldas Pranckeviczius powiedział, że ważne jest nie tłumaczenie się przed Rosją, a zaprzeczanie kremlowskiej narracji, że Litwa rzekomo wprowadziła blokadę Kaliningradu. Tranzyt niektórych produktów do obwodu został wstrzymany w związku z nałożeniem unijnych sankcji na Rosję. Rosyjskie słowa dementował wczoraj szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, który podkreślił, że wbrew twierdzeniom Moskwy, decyzja była uzasadniona, skonsultowana z Brukselą i że nie było to jednostronne działanie Wilna.
Litewskie ministerstwo spraw zagranicznych podkreśla, że ruch pasażerów i przewóz towarów, które nie zostały objęte sankcjami odbywa się bez przeszkód. Do sprawy odniósł się wczoraj również litewski minister obrony Arvydas Anušauskas. Jak powiedział, Kreml może straszyć Europę atakiem wojskowym, ale w związku z tym "nie można stracić zdolności odróżnienia dezinformacji i propagandy od realnych możliwości". Anušauskas przypomniał, że rosyjskie towary objęte sankcjami nie mogą być też dostarczane przez terytoria Łotwy, Estonii, Finlandii, Polski i innych krajów unijnych.
Zakaz tranzytu do Kaliningradu niektórych grup towarów związanych jest z wprowadzeniem na Rosję europejskich sankcji. Gubernator obwodu kaliningradzkiego Anton Alichanow sytuację tę nazwał "uduszeniem regionu". Wczoraj rosyjskie MSZ działania Litwy nazwało "wrogimi" i zażądało od Wilna natychmiastowego zniesienia restrykcji. W przeciwnym razie - jak czytamy w komunikacie resortu - "Rosja zastrzega sobie prawo do podjęcia działań w celu ochrony swoich interesów narodowych".
IAR/dad