Sencow był zatrzymany na anektowanym przez Rosję Krymie pod zarzutem planowania działań terrorystycznych, a następnie skazany na 20 lat łagru. Swiatłana Aleksijewicz dodała, że do podobnych rzeczy dochodziło w czasach stalinowskich, gdy taką tchórzliwą postawę przyjmowali pisarze i ich stowarzyszenia.
"Wciąga w obronę represjonowanych"
Jak przypomina rozgłośnia Echo Moskwy, konflikt wśród członków rosyjskiego PEN-Clubu nabrzmiewał od kilku lat, jednak czarę goryczy przelała ostatnia decyzja zarządu o pozbawieniu członkostwa znanego dziennikarza Siergieja Parchomienki. Zarzucono mu właśnie między innymi wciąganie PEN-Clubu w antykremlowskie akcje, związane ze wspieraniem osób represjonowanych, w tym przetrzymywanego w Rosji ukraińskiego reżysera Ołeha Sencowa. - Już nieraz ta organizacja odmawiała podpisania listów w obronie ludzi, którzy są krzywdzeni przez putinowskie władze - tłumaczy opuszczenie szeregów rosyjskiego PEN-Clubu noblistka Swietłana Aleksijewicz. Pisarka porównała obecną sytuację w rosyjskim oddziale międzynarodowego stowarzyszenia pisarzy do czasów stalinowskich. Tymczasem prezydent PEN-Clubu Jewgienij Popow zapewnia, że żadnego rozłamu w organizacji nie ma i dodaje, że liczy ona ponad 400 członków, a opuściły ją jednostki.
Zdaniem Aleksijewicz organizacja „liże buty władzy”.b- Deptane są wszystkie ideały twórców PEN Clubu – powiedziała Aleksijewicz białoruskiej niezależnej gazecie „Nasza Niwa”, która w środę cytuje wypowiedź noblistki.
PEN Club nie chciał bronić Ołeha Sencowa
Parchomienko został wyrzucony z rosyjskiego PEN Clubu pod koniec ubiegłego roku; zarzucono mu "prowokacje sprzeczne z celami i zadaniami organizacji”. Według samego Parchomienki chodzi o skierowany do prezydenta Rosji Władimira Putina apel o ułaskawienie reżysera Ołeha Sencowa, zatrzymanego w czasie akcji protestu na Krymie wiosną 2014 r. i skazanego na 20 lat łagru za zarzucane mu przygotowywanie zamachów terrorystycznych. W obronie Sencowa występowały organizacje międzynarodowe i artyści z wielu krajów. Apel w jego sprawie wystosowała m.in. Polska Akademia Filmowa.
24 grudnia niezależne media rosyjskie informowały o liście w obronie reżysera, który miało podpisać kilkudziesięciu członków tamtejszego PEN Clubu. Wkrótce potem władze organizacji odcięły się od tej inicjatywy.
- PEN Club deklarował, że to nie jest sprawa pisarzy – stawanie w czyjejś obronie, domaganie się czegoś. Sprawą pisarzy jest siedzieć cichutko i pisać, tzn. lizać władzy buty – powiedziała Aleksijewicz.
Z rosyskiego PEN Clubu wystapili również inni
W reakcji na wykluczenie Parchomienki z literackiego klubu wystąpili także rosyjscy pisarze Borys Akunin, Aleksandr Iliczewski i poeta Lew Rubinsztejn.
- Długo proszono mnie, bym nie odchodziła, przecież (wcześniej) i tak odeszły już dziesiątki szlachetnych osób: (Ludmiła) Ulicka, (Władimir) Wojnowicz, inni. Pozostawałam tam, bo ludzie postępowi liczyli, że uda się wytrwać w tej walce, że ciemna strona nie zwycięży. Ale się nie udało – podsumowała Aleksijewicz.
PEN Club to międzynarodowe stowarzyszenie pisarzy, które istnieje od 1922 r. Aleksijewicz pozostaje członkinią białoruskiego oddziału tej organizacji.
Laureatka literackiego Nobla z r. 2015 Swietłana Aleksijewicz - pisarka i dziennikarka - urodziła się na Ukrainie, obecnie na stałe mieszka w Mińsku, stolicy Białorusi, skąd pochodził jej ojciec. Łączy ją też wiele z Ukrainą, ojczyzną jej matki. Jednocześnie jest pisarką rosyjskojęzyczną. Od 1989 roku należy do białoruskiego PEN klubu.
PEN Club to międzynarodowe stowarzyszenie pisarzy założone w 1921 roku w Londynie.
PAP/IAR/agkm
bialorus. polskieradio.pl
Informacje o Białorusi: Raport Białoruś, serwis portalu PolskieRadio.pl