Premier Donald Tusk, odnosząc się do zapowiadanej obecności Aleksandra Łukaszenki na meczu finałowym Euro 2012 w Kijowie, ocenił w piątek, że gdziekolwiek białoruski prezydent się pokaże, "powinien się wstydzić, więc tym razem będzie się wstydził na stadionie w Kijowie".
Premier zaznaczył, że rozmawiał na ten temat z prezydentem Bronisławem Komorowskim, który będzie obecny w Kijowie. Wyraził przekonanie, że "nasz prezydent, podobnie jak i inni goście, znajdą właściwe formy postępowania, nawet, jeśli nie zawsze to będzie proste".
Tusk pytany, czy obecność Łukaszenki nie jest niezręczna dla Polski, odpowiedział: "to, co świat i Europa myśli o sytuacji na Białorusi jest bardzo niezręczne dla prezydenta Łukaszenki". Jak zaznaczył, nie widzi żadnego powodu, dlaczego nasz prezydent miałby się wstydzić za to, co robi białoruski dyktator.
Wiadomość o przyjeździe Łukaszenki przekazał w środę białoruski ambasador na Ukrainie. Przeciwko wizycie Łukaszenki w Kijowie protestują m.in. białoruscy obrońcy praw człowieka.
IAR/PAP/agkm
Informacje o Białorusi: Raport Białoruś