- My pamiętamy o tym bestialstwie, które zostało dokonane na narodzie polskim. Dzięki przekazywaniu informacji o tragicznych wydarzeniach kształtujemy swoją tożsamość - powiedziała Polskiemu Radiu Andżelika Borys, prezes Związku Polaków.
Wśród zebranych gości byli zesłańcy z okolic Lidy jak Jan Michałowicz. Został skazany na 5 lat łagru tylko za to, że pochodził z rodziny tak zwanych kułaków, czyli bogatych chłopów.
- My pieszo szliśmy 360 kilometrów po tundrze i tajdze. Byłem głodny, gdyż przez dwa tygodnie nam nie dawali chleba. Pracowaliśmy dobę i więcej- mówi Jan Michałowicz.
Według historyków, do czerwca 1941 roku cztery deportacje objęły około miliona ludzi. Miały na celu między innymi zsowietyzowanie ziem zajętych przez Związek Radziecki po agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku.
- Bez przeszłości nie można budować przyszłości, pamięć o historii kształtuje naszą tożsamość – powiedziała prezes ZPB Andżelika Borys. Dlatego - podkreśliła - jej organizacja dba o upamiętnienie tragicznych dat w polskiej historii. - Luty 1940 roku to pierwsza wywózka, która dotknęła 140 tys. ludzi – przypomniała Borys.
"Celem była sowietyzacja"
Białoruski historyk Ihar Mielnikau ocenia, że w latach 1940-41 deportowano setki tysięcy ludzi z terenów byłych Kresów Wschodnich, które przyłączono do Związku Radzieckiego po agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku.
Białoruski historyk Ihar Mielnikau powiedział Polskiemu Radiu, że celem deportacji było oczyszczenie ziem zajętych przez Związek Radziecki z tak zwanego elementu polskiego i zsowietyzowanie ich. Dlatego ludzi, których uznano za wrogi element masowo wywożono na Syberię.
- Ofiarami tych represji byli nie tylko Polacy, ale też Białorusini, Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi; wszyscy ci, którzy mieszkali na terenach byłych Kresów Wschodnich. Ale większość deportowanych stanowili Polacy - podkreśla doktor Mielnikau. I dodaje, że wśród deportowanych były rodziny polskich policjantów, osadników i nawet ci ludzie, którzy uciekli na Wschód po napaści Niemiec na Polskę w 1939 roku.
IAR/PAP/agkm