Polskie Radio

Prezydent Duda: spoty PO mnie atakują, mimo że nie biorę udziału w wyborach

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2015 13:34
Prezydent Andrzej Duda mówi, że jest atakowany przez PO i premier Ewę Kopacz. W wywiadzie dla TVN24 Andrzej Duda zaznaczył, że w spotach wyborczych Platforma Obywatelska uderza w niego jako prezydenta, mimo że nie uczestniczy on w kampanii wyborczej.
Prezydent Andrzej Duda
Prezydent Andrzej Duda Foto: PAP/Jacek Turczyk

Wybory parlamentarne 2015 - więcej informacji>>>  

- Jestem od samego początku atakowany przez panią premier, jej kolegów, obóz rządzący, za to, że chcę zrealizować to, co obiecałem Polakom w kampanii - powiedział Andrzej Duda. Jak dodał, szczególnie krytykowany przez rząd jest pomysł obniżenia wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Andrzej Duda przekonywał, że to jedno ze zobowiązań, które podjął w kampanii wyborczej i właśnie takiego rozwiązania oczekują Polacy. Przypominał też, że w jego projekcie jest mowa o wyborze dotyczącym czasu przejścia na emeryturę. Przyznał, że wcześniejsza rezygnacja z pracy będzie oznaczać niższą emeryturę.

Dwa wyroki TK

W porannym wywiadzie w Radiu ZET premier, odnosząc się do propozycji PiS, by przywrócić wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, przypomniała, że zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego nie można różnicować wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Czytaj dalej
ewa kopacz 1200
Premier liczy, że wyborcy sprzeciwią się PiS

- Proszę mi powiedzieć, co zrobi pan prezydent, który stoi na straży konstytucji? - pytała premier, po czym na uwagę prowadzącej, że prezydent popiera powrót do poprzednich regulacji sprzed reformy, dodała: Czyli mamy prezydenta, który dzisiaj stoi na straży konstytucji, ale "ma gdzieś" wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Specyficzna sytuacja.

Prezydent w wywiadzie dla TVN24 uznał, że "to widocznie pani premier nie zna wyroków TK, bo to są dwa wyroki". - Jeden jest w kontrze do drugiego, są po prostu odmienne. Jeden dopuszcza tę możliwość - mówił. Powiedział, że on uznał, że skoro takie jest oczekiwanie obywateli, to należy przede wszystkim ich słuchać.

TVN24/x-news
Duda mówił, że jego projekt ustawy o wieku emerytalnym stał się przedmiotem ataków PO i premier Kopacz, mimo że on jako prezydent nie bierze udziału w kampanii wyborczej. "Jest to znamienne, że ja jestem od początku atakowany przez panią premier i jej kolegów, obóz rządzący za to, że chcę zrealizować to, co obiecałem Polakom w kampanii" - ocenił prezydent.
Jak tłumaczył, prezydencki projekt ustawy daje możliwość wyboru i zapisane w nim jest "prawo do emerytury, a nie obowiązek przejścia na emeryturę". - Jeśli ktoś chce, kobieta w 60. roku życia, mężczyzna w 65., może przejść na emeryturę, ale nie musi, jeśli chce może pracować dalej. Niech to zależy od jego sytuacji rodzinnej - powiedział.
Pytany o to, czy jego propozycja nie spowoduje znacznego obniżenia emerytur, powiedział, że jest sprawą oczywistą, że jeśli ktoś decyduje się przejść wcześniej na emeryturę, to otrzyma emeryturę niższą. - Ale każdy będzie mógł dobrowolnie podjąć decyzję - podkreślił.

"Nawoływania do spotkania są elementem kampanii"

Relacja na żywo z kampanii
wybory_parlamentarne_7.jpg
Ostatnia przedwyborcza niedziela

Prezydent mówił też, że do tej pory spotykał się z poszczególnymi ministrami rządu Ewy Kopacz. Tak było między innymi w sprawie uchodźców, kiedy do Pałacu Prezydenckiego zaprosił szefową MSW Teresę Piotrowską. Zdaniem Andrzeja Dudy, nawoływanie przez premier w mediach do spotkania jest elementem kampanii wyborczej. - Każdy normalny człowiek, jeżeli ma dobre intencje, po prostu się bezpośrednio kontaktuje i umawia się na spotkanie. W tym przypadku jest inaczej - ocenił prezydent w wywiadzie dla TVN24.

Prezydent chce rządu większościowego

Andrzej Duda powiedział, że chciałby, aby rząd który powstanie w wyniku wyborów miał stabilną większość. - Chciałbym, by rząd który powstanie w wyniku wyborów miał silną legitymację społeczną i mógł zacząć dokonywać tych pozytywnych zmian w Polsce, na które czeka w tej chwili tylu ludzi - powiedział.
Pytany, co zrobi w sytuacji, gdy zwycięzca wyborów parlamentarnych 25 października nie będzie miał możliwości samodzielnego utworzenia rządu większościowego i czy jako prezydent wskaże kandydata na premiera ze zwycięskiego ugrupowania, odparł: "Mam konstytucję i będę korzystał ze swoich konstytucyjnych uprawnień. Będę też zwracał uwagę na to, jakie do tej pory były w Polsce zwyczaje parlamentarne, kto zazwyczaj tworzył rząd, komu tę misje powierzano".
Wyraził nadzieję, że wynik wyborów zapewni spokój w kraju. - Chciałbym, żeby została wyłoniona taka większość, która będzie mogła spokojnie działać, żeby nie było niepotrzebnej zawieruchy politycznej - powiedział prezydent.

IAR, PAP, bk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Premier Kopacz: interesuje mnie koalicja Polaków, którzy powiedzą PiS "nie"

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2015 11:55
- Oddanie głosu 25 października na partie, których poparcie oscyluje na granicy progu wyborczego, to strata głosu. To PO może zatrzymać "szaleństwo, które się zbliża" - mówiła w niedzielę w radiu Zet premier Ewa Kopacz. Jak podkreśliła, interesuje ją koalicja Polaków, którzy powiedzą PiS "nie".
rozwiń zwiń