Piotr Gursztyn i Janusz Rolicki komentują

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2013 15:00
Wzrost poparcia dla Europy Plus. Spór dotyczący wyników wyborów prezydenckich w Wenezueli. Wyciszenie emocji wokół Półwyspu Koreańskiego oraz inne bieżące sprawy polityki krajowej i zagranicznej skomentowali w PR24 Piotr Gursztyn i Janusz Rolicki.
Piotr Gursztyn i Janusz Rolicki komentują
Foto: flickr/Dave Kleinschmidt

 Według sondażu Rzeczpospolitej Europa Plus może liczyć na 18% poparcia.Czy to ugrupowanie zmieni układ sił na polskiej lewicy?

- Miller nie jest w stanie poprowadzić polskiej lewicy, ponieważ jest człowiekiem skompromitowanym. Nie jest to politk wiarygodny i pokazał już wszystko, co miał do zaprezentowania. Po okresie liberalizmu bawi się w polityka socjalnego, ale żadnemu kostiumowi Millera nie można wierzyć. Fakt, że nowe ugrupowanie, które zakłada Aleksander Kwaśniewski cieszy się większym niż SLD poparcie, jest zasadny, bo ludzie mają świadomość, że ta zastała skorupa w postaci SLD nie jest zdolna do odnoszenia sukcesów-  mówił Janusz Rolicki.

W Wenezueli trwa spór o wynik wyborów prezydenckich. Henrique Capriles Radonski domaga się ponownego przeliczenia głosów, gdyż uważa, że wyniki zostały sfałszowane. Wybory wygrał Nicolas Maduro, kontynuator polityki Hugo Chaveza. Według Piotra Gursztyna prawdziwym wyzwaniem dla nowego prezydenta będzie uniezależnienie gospodarki od ropy:

 - Wenezuela traci, na skutek polityki Chaveza i być może jego następcy. Kraj demoralizuje ropa naftowa, za którą Hugo Chavez mógł korumpować najbiedniejszych wyborców. Niszcząc inne gałęzie gospodarki i  stawiając tylko na ropę, dyktator zniszczył różnorodność gospodarczą. Jeśli się zdarzy tak, że gaz łupkowy spowoduje spadek cen ropy, to będzie katastrofa dla Wenezueli.

W Korei Płn, trwają obchody sto pierwszej rocznicy urodzin Kim Ir Sena. Nie ma tego, czego obawiał się świat, czyli testów rakiet nuklearnych. Czy możemy się spodziewać wyciszenia emocji na Półwyspie Koreańskim?

- Awantura, jeśli skończy się na niczym, doprowadzi do samokompromitacji reżimu. Jeśli przywódca cały czas zapowiada, że zburzy Biały Dom, że dosięgnie Ameryki, a potem niczym się to nie kończy, to jest to sytuacja bez wyjścia - powiedział Janusz Rolicki.

Piotr Gursztyn przekonywał, że reżim Kim Dzong Una nie jest w stanie zagrozić militarnie państwom demokratycznym i nie odważy się zaatakować:

 - Gdyby Korea Północna wywołała wojnę, skończyłaby się to dla niej fatalnie. Byłby to krwawy konflikt, ale  armia koreańska dysponuje przestarzałym sprzętem, bez zaplecza surowcowego.Klęska byłaby nieunikniona. Kasta rządząca w Korei Północnej chyba wie, że znalazłaby się w sytuacji Saddama Husajna szukanego po norach, piwnicach, a później postawionego przed sądem.

PR24/JG