Surowsze kary dla pijanych kierowców

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2014 14:43
Piłeś, nie siadaj za kierownicą! Brak wyobraźni to najczęstsza przyczyna wypadków. Prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu będzie podlegać wyższej karze.
Audio
  • 19.03.14 Dorota Bąk – Gajda: „Wiedza o tym, że na pewno zostaniemy ukarani to najlepsza metoda (…)”
Surowsze kary dla pijanych kierowców
Foto: flickr/jpalinsad360

Sejm zajmie się zmianą ustawy o karaniu pijanych kierowców. Nowelizacja ustawy przewiduje zwiększenie kary w przypadku nieumyślnego spowodowania katastrofy komunikacyjnej ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu obecnie od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

- Pijani kierowcy są jedną z najbardziej bolących nas spraw. Szacuje się, że co siódmy wypadek drogowy jest z winy pijanych kierowców. Liczba takich zdarzeń ciągle rośnie – powiedział  Marek Obrębski, ekspert i instruktor techniki jazdy.

- Surowość kary nie musi odstraszać pijanych kierowców. Lepszym zastosowaniem byłoby stosowanie nieuchronności tej kary. Sama surowość prawa nie przyczyni się do tego, że kierowcy zaczną go przestrzegać. Wiedza o tym, że na pewno zostaniemy ukarani jest najlepszą metodą - powiedziała Dorota Bąk-Gajda, psycholog transportu.

Problemy pijanych kierowców

Wysokie kary finansowe, przymusowe prace społeczne to tylko kilka z możliwości, które mogłyby piętnować jazdę samochodem po alkoholu. W niektórych przypadkach wskazana jest terapia, która pozwoli wyjść z uzależnienia.

-   Reedukacja osób, którzy mają widoczne problemy z alkoholem może zawierać elementy edukacyjne. Celem jest pokazanie, że można powstrzymać się od prowadzenia samochodu po spożyciu alkoholu. Kierowcy muszą brać pod uwagę ryzyko udziału w ruchu drogowym – dodała Dorota Bąk-Gajda.

- Wśród przyszłych kierowców zdarzają się opinię, że mała ilość alkoholu nikomu nie zaszkodzi. Takie myślenie jest błędne. Zajęcia teoretyczne w trakcie kursu instruktorskiego kładą nacisk na to, że jazda po alkoholu jest niebezpieczna i bolesna – dodał Marek Obrębski.

PR24/Paulina Olak

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak