Ekspert: wprowadzenie stanu wojennego na Ukrainie to bardzo ryzykowna gra

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2018 20:36
– Prezydent Poroszenko znalazł się w trudnej sytuacji, trochę jak w greckiej tragedii. Jakiego ruchu by nie wykonał, to i tak byłby źle oceniany – tak decyzję ukraińskiego przywódcy, wprowadzającej stan wojenny, skomentował w audycji "Świat w Powiększeniu" Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Audio
  • 27.11.18 Daniel Szeligowski: „Podobne incydenty, jak na Morzu Azowskim, mogą się powtórzyć w najbliższej przyszłości (…)”.
Prezydent Petro Poroszenko przemawiający do ukraińskich posłów podczas nadzwyczajnego posiedzenia ukraińskiego parlamentu.
Prezydent Petro Poroszenko przemawiający do ukraińskich posłów podczas nadzwyczajnego posiedzenia ukraińskiego parlamentu.Foto: PAP/EPA/STEPAN FRANKO

Postanowienie prezydenta o wprowadzeniu staniu wojennego zatwierdził ukraiński parlament. Początkowo miał trwać 60 dni i obejmować obszar całego kraju. Ostatecznie potrwa 30 dni i będzie dotyczył jedynie 10 obwodów, które graniczą z Rosją i samozwańczym Naddniestrzem. Daniel Szeligowski zwrócił uwagę, że stan wojenny na Ukrainie będzie miał „okrojoną wersję”.

– Prawdopodobnie nie dojdzie tam do daleko idącego ograniczenia swobód obywatelskich. Będzie zapewne zwiększona ochrona infrastruktury krytycznej. W decyzji prezydenta przeważyło pewnie to, co mogłoby się stać gdyby nie wprowadził stanu wojennego. Mam na myśli wyniki przyszłorocznych wyborów, zarówno prezydenckich, jak i parlamentarnych. Gdyby zwyciężyły siły opozycyjne, to obecny przywódca Ukrainy mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności za to, że nie podjął zdecydowanych działań w obliczu rosyjskiej agresji – zauważył Daniel Szeligowski.

Ekspert wskazał, że możliwość wprowadzenia stanu wojennego to jeden z niewielu instrumentów, z jakich może skorzystać prezydent Ukrainy w sytuacji, z jaką mamy obecnie do czynienia. Działania militarne prowadzone przeciwko Rosji skończyłyby się porażką, szczególnie na morzu, gdzie Ukraina posiada bardzo niewielkie siły.

– Wprowadzenie stanu wojennego, mając na uwadze przyszłoroczne wybory, jest dla prezydenta Poroszenki bardzo ryzykowne. Może to doprowadzić do wzrostu jego notowań społecznych poprzez skupienie się Ukraińców wokół tematu obrony państwa przed rosyjską agresją, albo wręcz przeciwnie. Obywatele mogą postrzegać działania obecnej władzy, jako dyktatorskie zapędy, które mają na celu utrzymanie odpowiednich osób w fotelach prezydenckim lub ministerialnym – zaznaczył Daniel Szeligowski.

Rosjanie dążą do przejęcia pełnej kontroli nad Morzem Azowskim i Cieśniną Kerczeńską. W związku z tym Daniel Szeligowski uważa, że będą starali się wyprzeć stamtąd ukraińską flotę, a kolejne próby przedostania się jednostek naszych wschodnich sąsiadów prawdopodobnie spotkają się z rosyjską odpowiedzią.

Ponadto w audycji materiał Michała Żakowskiego o Polskiej Pomocy Rozwojowej MSZ dla ludności Kurdystanu.

Magazyn „Świat w Powiększeniu” prowadził Piotr Pogorzelski.

Polskie Radio 24/db

--------------------------

Data emisji: 27.11.18

Godzina emisji: 19.47

Czytaj także

Ekspert: sądzę, że nie dojdzie do eskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2018 12:20
– Cel informacyjny, związany z atakiem na ukraińskie okręty, został przez Rosję częściowo osiągnięty, dlatego uważam, że nie dojdzie do eskalacji konfliktu w zakresie działań wojennych – ocenił Paweł Purski z portalu Eastbook.eu. Razem z Pawłem Bobołowiczem, korespondentem polskich mediów na Ukrainie, odnieśli się do niedzielnego ataku rosyjskiej marynarki wojennej na ukraińskie okręty.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Bogusław Liberadzki: sytuacja na wschodzie Ukrainy wygląda nadzwyczaj niebezpiecznie

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2018 19:18
– We wschodniej Ukrainie mamy do czynienia z działaniami o charakterze siłowym. Potrzebne jest jak najszybsze wpłynięcie na stronę rosyjską, by zaprzestała swoich praktyk, a także uwolniła okręty i marynarzy – skomentował wydarzenia, do których w ostatnich godzinach doszło na Ukrainie, Bogusław Liberadzki z SLD, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
rozwiń zwiń