19 sierpnia przed sądem okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces oskarżonych o zabójstwo byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego małżonki w 1992 roku w warszawskim Aninie. Na ławie oskarżonych siedzą trzej mężczyźni, członkowie tak zwanego "gangu karateków", powiązani z mafią pruszkowską.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku na wniosek sądu okręgowego w tym mieście, przekazał sprawę zabójstwa Jaroszewiczów do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Warszawie.
Marcin B. oraz Dariusz S. przyznali się do zarzucanych im czynów. Robert S. odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Ruszył proces oskarżonych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów
"Dużo kardynalnych błędów"
Prowadzący audycję Piotr Nisztor przypomniał, że podczas śledztwa było "bardzo dużo kardynalnych błędów". - Ale to, co budzi od samego początku wiele wątpliwości, to motyw. Bo zaraz po zabójstwie wykluczono motyw rabunkowy. Z kolei dzisiaj ci, którzy zasiadają na ławie oskarżonych jako motyw zabójstwa, wymienili właśnie kwestię tego, że chcieli coś ukraść – zaznaczył dziennikarz.
24:19 PR24_MPLS 2020_08_30-20-34-45.mp3 Andrzej Jaroszewicz o zabójstwie z 1992 roku (W cieniu afer)
Andrzej Jaroszewicz podkreślił, że śledztwo było prowadzone bardzo nieudolnie. - Cztery lata po zabójstwie, kiedy złapano tych ludzi, uniewinniono ich z braku dowodu winy. Skoro wtedy wykluczono motyw rabunkowy, a dzisiaj ten motyw wielokrotnie podniesiono do rangi pierwszego, najważniejszego, świadczy to jedynie o tym, że instytucje powołane do zbadania tej sprawy również mogą się mylić – powiedział gość PR24.
Dodał, że zdumiał go bardzo duży udział w śledztwie wielu różnych służb. Jego zdaniem karygodne było to, że doszło do zadeptania, zatarcia śladów zabójstwa.
"Targają mną różne myśli"
- Spokojnie czekam. Będę obserwował ten proces bardzo skrupulatnie i będę zadawał dużo pytań. Chcę wyjaśnić niejasności, które posiadam w tej chwili. Targają mną różne myśli - powiedział Andrzej Jaroszewicz.
Robert S., Marcin B. i Dariusz S. - członkowie tzw. gangu karateków, powiązanego z mafią pruszkowską, który w latach 1993-95 dokonał kilkudziesięciu wyjątkowo brutalnych napadów rabunkowych w całej Polsce - odpowiadają przed sądem za napad rabunkowy na posesję byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji w willi małżeństwa w warszawskim Aninie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r., podczas którego wspólnie, jak ustalono w toku śledztwa, zamordowali Piotra Jaroszewicza, zaś Robert S. zabił Alicję Solską-Jaroszewicz.
Robertowi S. zarzucono również dokonanie 18 stycznia 1991 r. w Gdyni zabójstwa małżeństwa S. oraz usiłowanie 12 września 1993 r. w Izabelinie zabójstwa mężczyzny. Akt oskarżenia liczy ponad 420 stron.
Robert Bartosewicz / PR24