Prezydent trafił do szpitala. Wcześniej na scenie, na której doszło do ataku, Paweł Adamowicz był reanimowany. Sprawca ataku został zatrzymany i przewieziono go na posterunek policji. Podczas ataku krzyczał, że przez pięć lat, przez Platformę Obywatelską przebywał w więzieniu. Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce i zbierają materiał dowodowy. Stan Pawła Adamowicza jest poważny, został operowany.
– Mamy ogromną dewastację w warstwie słownej jeśli chodzi o dyskusję publiczną w Polsce. Język jest ostry, obraźliwy i poniżający. Jest taki, jaki nie powinien być. Barbarzyńskość języka przekształca się w akty fizyczne. Powinna być to lekcja dla sporu i podziału społeczno-politycznego. Możemy się różnić, ale nie możemy zwalczać się, najpierw słownie, a potem przez przemoc fizyczną – mówił Saryusz-Wolski.
Dorota Arciszewska-Mielewczyk z Prawa i Sprawiedliwości wskazała, że atak na prezydenta Adamowicza, to "akt barbarzyństwa w niewyobrażalnej skali. Takie postepowanie należy wypalać żelazem". – Jestem niezwykle zdenerwowana, zszokowana i zdruzgotana. Mam nadzieję, że minister Brudziński i premier będą dążyć do wyjaśnienia sprawy. Życzę panu prezydentowi jak najszybszego powrotu do zdrowia – dodała posłanka.
"Szok i niedowierzanie". Tak określił to, do czego doszło w Gdańsku Borys Budka z Platformy Obywatelskiej. Podkreślił, że niedzielny wieczór miał być radosny dla wielu Polaków, którzy brali udział w wydarzeniach związanych z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy.
– Wieści z Gdańska są dramatyczne i smutne. Bez względu na to, z jakiej opcji politycznej jesteśmy i jakim światopoglądem kierujemy się, to wszyscy jesteśmy myślami w Gdańsku. Stała się rzecz niedopuszczalna. Doszło do ataku na życie drugiego człowieka. Wydarzyło się coś bardzo złego i smutnego, na oczach tysięcy ludzi. Muszą zostać wyjaśnione wszystkie okoliczności i motywy, jakimi kierował się sprawca. To, co się wydarzyło, jest powodem do refleksji dla nas wszystkich – wskazał parlamentarzysta.
Również Adrian Stankowski z "Gazety Polskiej" jest wstrząśnięty atakiem na prezydenta Adamowicza. – Przede wszystkim chciałbym wyrazić solidarność z panem prezydentem i jego rodziną. Przyłączam się do apelu o modlitwę o jego zdrowie. Różnice polityczne nie mogą mieć znaczenia. Nie ma miejsca na przemoc w życiu publicznym. Cała klasa polityczna, szeroko pojęta, stoi przed swoistym egzaminem. Możemy wyjść wzmocnieni solidarnością i tym, że nie pozwolimy, by myśl o takiej rzeczy przyszła komuś do głowy, ale też utonąć we wzajemnych oskarżeniach – wskazał publicysta.
Leszek Wielgo, były dziennikarz BBC, podkreślił, że wystarczy, iż jedna osoba niezrównoważona psychicznie lub przepełniona nienawiścią może być sprawcą tak "wstrząsającego aktu". – Obawiam się, że wszyscy ponosimy odpowiedzialność za nakręcenie spirali emocji w życiu publicznym, zwłaszcza w czasach, gdy przekazywanie informacji jest tak łatwe i błyskawiczne. Ułatwia to hejterom, odrzucającym cywilizacyjne normy zachowania, ich działania – stwierdził ekspert.
Nad tym, co w czasie ataku robiła ochrona mająca zapewnić bezpieczeństwo podczas imprezy, zastanawiał się Marcin Święcicki z Platformy Obywatelskiej. – Oszałamiające jest to, że atak odbył się na środku sceny. Gdzie byli ochroniarze? Dlaczego przy tak dużej imprezie nie było policji? Wszystko musi zostać wyjaśnione, ale najważniejsze, by Paweł Adamowicz powrócił do zdrowia. Chciałbym, aby wydarzenie to wpłynęło na uspokojenie emocji. Mimo tego, że różnimy się poglądami, to musimy się szanować i nie możemy siać nienawiści. Mam nadzieję, że ta tragedia wpłynie na otrzeźwienie nastrojów – wskazał poseł.
Do ataku na prezydenta Pawła Adamowicza odnieśli się także Marek Król z tygodnika "Sieci", Tomasz Rzymkowski i Piotr Apel, posłowie ruchu Kukiz’15, były premier Leszek Miller oraz Jakub Jałowiczor z "Gościa Niedzielnego".
IAR/Polskie Radio 24/db
------------------------------
Data emisji: 13.01.2019
Godzina emisji: 21.06