Zabójstwo Jaroszewiczów. Syn byłego premiera PRL: będę skrupulatnie obserwował proces

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2020 21:39
- Spokojnie czekam. Będę obserwował ten proces bardzo skrupulatnie i będę zadawał dużo pytań. Chcę wyjaśnić niejasności, które mam w tej chwili. Targają mną różne myśli – powiedział w Polskim Radiu 24 Andrzej Jaroszewicz, syn zamordowanego w 1992 roku byłego premiera Piotra Jaroszewicza.
1992. Warszawa. Były premier PRL Piotr Jaroszewicz z żoną Alicją Solską na promocji książki Edwarda Gierka.
1992. Warszawa. Były premier PRL Piotr Jaroszewicz z żoną Alicją Solską na promocji książki Edwarda Gierka. Foto: PAP/Zbigniew Matuszewski

19 sierpnia przed sądem okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces oskarżonych o zabójstwo byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego małżonki w 1992 roku w warszawskim Aninie. Na ławie oskarżonych siedzą trzej mężczyźni, członkowie tak zwanego "gangu karateków", powiązani z mafią pruszkowską.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku na wniosek sądu okręgowego w tym mieście, przekazał sprawę zabójstwa Jaroszewiczów do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Warszawie.

Marcin B. oraz Dariusz S. przyznali się do zarzucanych im czynów. Robert S. odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

East News sąd akta 2 1200.jpg
Ruszył proces oskarżonych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów

"Dużo kardynalnych błędów"

Prowadzący audycję Piotr Nisztor przypomniał, że podczas śledztwa było "bardzo dużo kardynalnych błędów". - Ale to, co budzi od samego początku wiele wątpliwości, to motyw. Bo zaraz po zabójstwie wykluczono motyw rabunkowy. Z kolei dzisiaj ci, którzy zasiadają na ławie oskarżonych jako motyw zabójstwa, wymienili właśnie kwestię tego, że chcieli coś ukraść – zaznaczył dziennikarz.


Posłuchaj
24:19 PR24_MPLS 2020_08_30-20-34-45.mp3 Andrzej Jaroszewicz o zabójstwie z 1992 roku (W cieniu afer)

 

Andrzej Jaroszewicz podkreślił, że śledztwo było prowadzone bardzo nieudolnie. - Cztery lata po zabójstwie, kiedy złapano tych ludzi, uniewinniono ich z braku dowodu winy. Skoro wtedy wykluczono motyw rabunkowy, a dzisiaj ten motyw wielokrotnie podniesiono do rangi pierwszego, najważniejszego, świadczy to jedynie o tym, że instytucje powołane do zbadania tej sprawy również mogą się mylić – powiedział gość PR24.

Dodał, że zdumiał go bardzo duży udział w śledztwie wielu różnych służb. Jego zdaniem karygodne było to, że doszło do zadeptania, zatarcia śladów zabójstwa.

"Targają mną różne myśli"

-  Spokojnie czekam. Będę obserwował ten proces bardzo skrupulatnie i będę zadawał dużo pytań. Chcę wyjaśnić niejasności, które posiadam w tej chwili. Targają mną różne myśli - powiedział Andrzej Jaroszewicz. 

Robert S., Marcin B. i Dariusz S. - członkowie tzw. gangu karateków, powiązanego z mafią pruszkowską, który w latach 1993-95 dokonał kilkudziesięciu wyjątkowo brutalnych napadów rabunkowych w całej Polsce - odpowiadają przed sądem za napad rabunkowy na posesję byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji w willi małżeństwa w warszawskim Aninie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r., podczas którego wspólnie, jak ustalono w toku śledztwa, zamordowali Piotra Jaroszewicza, zaś Robert S. zabił Alicję Solską-Jaroszewicz.

Robertowi S. zarzucono również dokonanie 18 stycznia 1991 r. w Gdyni zabójstwa małżeństwa S. oraz usiłowanie 12 września 1993 r. w Izabelinie zabójstwa mężczyzny. Akt oskarżenia liczy ponad 420 stron.

Robert Bartosewicz / PR24

Czytaj także

Prokuratura skierowała akt oskarżenia ws. zabójstwa Jaroszewiczów

Ostatnia aktualizacja: 19.12.2019 15:16
Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko trzem podejrzanym w sprawie zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów - poinformował w czwartek na briefingu prasowym prokurator okręgowy w Krakowie Rafał Babiński.
rozwiń zwiń