Balonik i Ciężarek podbijają Amerykę Łacińską

Polskie Radio
Sylwia Mróz 10.12.2012
Szymon Stawski (z prawej) i Piotr Bobiński (z lewej) - uczestnicy projektu w aucie, którym przemierzą Amerykę Łacińską
Szymon Stawski (z prawej) i Piotr Bobiński (z lewej) - uczestnicy projektu w aucie, którym przemierzą Amerykę Łacińską, foto: Sylwia Mróz/PR

To wcale nie tytuł kolejnej znakomitej polskiej animacji ani bajki dla dzieci, a kwintesencja opisu eskapady Cinemaya Panamericana 2012/2013.

Szymon nie mówi, nie chodzi – on cały czas unosi się w powietrzu. Na poparcie każdego słowa używa miliona gestów, którymi pokrywa swój nie zawsze doskonały hiszpański. Meksykanki są nim oczarowane – słuchają jego ekspresyjnych wypowiedzi pełnym uwielbienia wzrokiem. On jest Balonikiem, bo unosi się wysoko nad ziemią. I to właśnie on wpadł na pomysł kilkumiesięcznej wyprawy po Ameryce Łacińskiej. Nie widzi przeszkód – łapie wiatr w żagle i goni własne marzenia wprowadzając je od razu w życie.

Nie jest na szczęście sam, bo z takim usposobieniem najpewniej zginąłby w kraju, w którym śmierć czyni cuda. Jest z nim Piotr – mało mówi, ale jak już powie, to roztropnie. On nie odpowiada za idee, a za ustawienie kamery, kadr, blendę i ostrość obrazu oraz wypowiedzi. Przygotowuje filmy, pilnuje porządku i dba o to, by nie stracić zbyt wiele czasu na wygrzewaniu się na słońcu niczym jaszczurka. On jest Ciężarkiem – ma wszystko na pieczy a swoim spokojem i równowagą sprawia, że szalony pomysł stał się możliwy.

Bez Ciężarka Balonik nigdzie by nie pofrunął, a bez Balonika Ciężarkowi nie przyszłoby do głowy, by szukać szczęścia na drugim końcu świata. Ale są razem i właśnie wyruszają w długą podróż samochodem przystosowanym do jazdy z myślą o emerytach. W pluszowych siedzeniach można się wprost zapaść, a jest jeszcze ileś skrytek, rozkładana kanapa, telewizor i podłokietniki, by kilka miesięcy w podróży nie zamieniły się w ciągłe myślenie o powrocie do domu.

Mają więc siebie, porządny i wygodny samochód, mnóstwo sprzętu do nagrywaniu filmów dokumentalnych, filmy animowane ze studia Se-Ma-For oraz krótkie metraże z Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. Będą je pokazywać miejscowej ludności, nawiązując w ten sposób nić porozumienia, niezbędnego do nawiązania kontaktu z Latynosami. Chcą odwiedzić miejsca, w których był Tony Halik, ale nie tylko. Chcą poznać kontynent a przy okazji pokazać innym za pomocą bloga jak od czasu, gdy o tych miejscach pisał i mówił w programach telewizyjnych słynny podróżnik zmienił się ten świat.

Już po pierwszym spotkaniu, nawet bez czytania bloga, widać gołym okiem, że chłopaków nie opuszcza przygoda. Wszędzie, gdzie się pojawiają coś się dzieje albo dziać się zaczyna. Tak też rozpoczęła się ich podróż w Meksyku – od perypetii z autem, licznych przeprowadzek, bo aż cztery razy zmieniali miejsce pobytu w mieście Meksyk zaledwie w ciągu tygodnia, żeby już nie wspomnieć o sytuacjach z życia wziętych. Zgubili się na największym bazarze w stolicy Meksyku, widzieli psa, którego właściciel suszył suszarką, byli na koncercie uwielbianej przez Meksykanów grupy Calle 13, doświadczyli prawdziwego Meksyku korzystając z absolutnie fenomenalnego metra, podrażnili kubki smakowe ostrymi sosami. A to dopiero początek ich podróży i, jak podkreślają, najlepsze dopiero przed nimi.

Wyprawa najprawdopodobniej zakończy się około czerwca po 7 miesiącach podróży. Nic tu nie jest pewne, bo przecież jak tu zaplanować coś co jest jedną wielką przygodą. Pewnie wszystko uda się bez większych przeszkód, bo na twarzach Ciężarka i Balonika nieustannie gości uśmiech, a jak zjednać przyjaciół i oswoić dobre duchy, jeśli nie promiennym usposobieniem. Tak więc dobrem rozpraszają zło i nie mogą się już doczekać podboju indiańskich plemion. Za pierwszy cel obrali sobie stan Chiapas tuż przy granicy meksykańsko-gwatemalskiej.

Co jest ich największym marzeniem? Wizyty, w którym z krajów nie mogą się doczekać? – Boliwia jest jednym z najbiedniejszych krajów, które odwiedzimy, a miejsca najbiedniejsze są najczęściej najbardziej interesujące. Tam ludzie są najbardziej przyjemni, są ciekawi przybyszów z innych krajów – opowiada Balonik. – Mnie natomiast najbardziej przekonuje to, co zobaczymy u kresu naszej podróży, czyli Patagonia i Ziemia Ognista. Jednak wiem, że w czasie drogi mogę zmienić zdanie, bo wszystko będzie nowe i piękne, więc może się okazać, że na koniec coś innego mnie zachwyci – dodaje Ciężarek.

/

Czytaj więcej o projekcie Szymona Stawskiego i Piotra Bobińskiego na stronie projektu Cinemaya Panamericana 2012/2013.

Sylwia Mróz z Meksyku, polskieradio.pl

Sonda