jedynka

Ania Wyszkoni: marzenia i wiara mogą czynić cuda

Jedynka
Tomasz Jaremczak 30.06.2013
Ania Wyszkoni
Ania Wyszkoni, foto: Jacek Konceki/Polskie Radio

- Jeśli dochodzi do tego upór i ciężka praca, to już musi się udać - powiedziała w Lecie z Radiem piosenkarka Ania Wyszkoni.


Najbliższą okazją, żeby wysłuchać Ani Wyszkoni będzie niedzielny koncert w ramach trasy Lata z Radiem w Wysokiem Mazowieckiem.

Lato z Radiem 2013 >>> Gwiazdy trasy koncertowej

Ania Wyszkoni przyznaje, że zawsze marzyła o tym, by stanąć na scenie. - Całe swoje życie temu poświęciłam - powiedziała. Już mając pięć lat, gdy oglądała Festiwal w Opolu powiedziała rodzicom, że kiedyś stanie na scenie. Potem przez wiele lat tańczyła w zespole. - Rodzice dość słusznie traktowali to z przymrużeniem oka, ale też nigdy nie gasili tego zapału. Nie studzili moich marzeń i pragnień, aczkolwiek moja mama podchodziła do tego z dużym dystansem. Miała świadomość, że moje życie może się potoczyć zupełnie inaczej. Żeby chronić mnie przed rozczarowaniem, próbowała ciągnąć mnie do ziemi, kiedy ja zaczynałam fruwać w chmurach i marzyć o wielkiej scenie - powiedziała Wyszkoni.

Lato z Radiem 2013 >>> Sprawdź gdzie gramy

Śpiewaniu oddała się całkowicie w wieku 16 lat. Najpierw w zespole muzyczno-tanecznym w Raciborzu, później z zespołem "Łzy". - Kiedy przyszedł moment wyboru: pójść na studia czy oddać się muzyce, wybrałam to drugie. Teraz mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja. Mogą to też stwierdzić moi rodzice, którzy byli pełni obaw - powiedziała piosenkarka.

Kariera muzyczna Wyszkoni rozpoczęła się wraz ze zdobyciem Grand Prix na festiwalu Gamma w Radomiu w 1999 roku. Została zaproszona do programu "Szansa na sukces". - Byliśmy z zespołem "Łzy" świeżo po wydaniu naszego drugiego krążka. Nagraliśmy utwór "Agnieszka już tutaj dawno nie mieszka”. Siła tej piosenki w połączeniu z siłą "Szansy na sukces" spowodowała, że o zespole "Łzy" było troszkę głośniej. Nastąpił przełom, nie musieliśmy już prosić, by nas zaproszono gdzieś na koncert - przyznała Wyszkoni. Jej zdaniem wielkie znaczenie miał też utwór "Oczy szeroko zamknięte”. Potwierdził, że Łzy nie są zespołem jednego sezonu oraz, że dojrzewają.

Jednak 17 listopada 2010 roku zespół "Łzy" poinformował na swojej stronie internetowej o zakończeniu pracy w wokalistką Anią Wyszkoni, która wcześnie wydała swój pierwszy solowy album pt. "Pan i pani". - To był kolejny przełom - wspomina Wyszkoni. Jej zdaniem dzięki tej płycie bardzo poszerzyły się jej muzyczne horyzonty. - Zaczęłam od siebie i moich kolegów oczekiwać czegoś więcej. To był też początek rozdroża. Stanęliśmy w miejscu, kiedy musieliśmy zdecydować, czy pójdziemy razem jedną drogą, czy w dwie strony. Okazuje się, że ta druga decyzja była lepsza. To był początek końca - przyznała Wyszkoni.

Ania Wyszkoni była jedną z gwiazd 50. Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Jej występ, mimo że nagrodzony przez publiczność gromkimi brawami, przyniósł też spoko kontrowersji. Zaśpiewała na nim piosenki z repertuaru zespołu "Łzy". - Kiedy pojawiły się oszczerstwa, na mojej stronie internetowej odniosłam się do całej sytuacji. Nikogo nie okradłam. Nazywanie mnie złodziejką jest niestosowane - powiedziała Wyszkoni. Dodała też, że nie chce oceniać swoich byłych kolegów, bo są już byłymi kolegami.

Z Anną Wyszkoni rozmawiała Anita Karwacka